piątek, 27 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 3

- Nie Zayn dwa kroki w prawo ,a potem zwrot do tyłu ! – zaczął krzyczeć Martin- Kate, pokaż mu jeszcze raz kroki bo ja już nie mam do tego siły.
- Już, Zayn chodź tu -  powiedziałam i gestem zaprosiłam chłopaka. – Dwa w prawo, odwrót, ręce i dwa kroki w lewo.- mówiłam ,a Malik powtarzał moje kroki. – Ooo bardzo dobrze.
- Dzięki, jak ty mi to tłumaczysz to idzie mi o wiele lepiej. – powiedział chłopak.
Na jego słowa uśmiechnęłam się szeroko.
- Dobra wracaj do reszty bo Martin znowu będzie miał pretensje. – powiedziałam . Kątem oka podejrzałam jak radzi sobie Lou.  Muszę przyznać, że całkiem niezły z niego tancerz.  I do tego taki uroczy i przystojny. Uppsss, zauważył że się na niego gapię. ! Kate, spokój, wdech, wydech.. wdech… okey, już jest lepiej.  Posłałam mu uśmiech i natychmiast odwróciłam głowę.
- Dobra, na dzisiaj starczy !- oznajmił Martin- jeszcze jutro poćwiczymy i pojutrze robimy już zdjęcia.  Chłopcy dobrze by było, jakbyście w wolnej chwili jeszcze troszkę przećwiczyli układ.  Możecie już iść. Do zobaczenia jutro. – oznajmił po czym udał się do swojego gabinetu.
- Jade, idziemy ? – zapytałam.
- Już idę, do jutra chłopcy.- powiedziała moja przyjaciółka.  Pożegnałyśmy się przytuliskiem z chłopcami. Już miałyśmy wychodzić, kiedy Louis krzyknął:
- Czekajcie, może pójdziemy na kawę ?
Spojrzałyśmy po sobie z Jade i się zgodziłyśmy.
- Za rogiem jest starbruks.- powiedziałam  i całą siódemką ruszyliśmy w kierunku lokalu.
-  To jesteście tancerkami  studiujecie coś. ? – zapytał Liam
- Nie- odpowiedziałyśmy razem z Jade, na co szeroko się uśmiechnęłyśmy.
- A ,macie chłopaków- wypalił prosto z mostu Harry, a dopiero potem do niego dotarło co powiedział.
Natychmiast dostał rumieńców na twarzy.
- Przepraszam, nie powinienem był o to pytać- powiedział zawstydzony.
- Nic się nie stało- odpowiedziałam.
- I nie mamy- dopowiedziała Jade.
Na te słowa w oczach Louisa pojawiły się iskierki.  Po 5 minutach chłopcy zamówili dla nas kawy i wszyscy udaliśmy się w poszukiwanie wolnego stolika. Po długich i niezwykle wyczerpujących  poszukiwaniach, znaleźliśmy wolne miejsce w kącie przy oknie. Zaraz zajęliśmy miejsca. Po chwili kelnera przyniosła nam nasze zamówienie.
-  Mieszkacie razem? – zapytał blondyn
- Tak,- powiedziała przyjaciółka.
- Ale masz super tatuaż- wykrzyknął nagle Zayn.
- Dzięki. – odpowiedziałam.
- Kiedy go robiłaś? – zapytał mulat.
- Jak miałam 15 lat. – powiedziałam.
- Uuuuhhh jaka buntowniczka – zaśmiał się Loczek.
- Masz tylko ten czy masz ich więcej – zapytał ponownie.
- W sumie to mam ich 10. – powiedziałam
- Musisz mi je kiedyś pokazać. – powiedział.
 - Kiedyś- powiedziałam i upiłam spory łyk kawy.
- A ty masz jakieś tatuaże? – zapytał Liam, Jade
- Ja ? Nieeee- odpowiedziała niepewnie.
Dalej nasze rozmowy przybrały inne tory. Opowiadaliśmy śmieszne historie z dzieciństwa. W między czasie dostałam sms, od mojej mamy  z zapytaniem co u mnie słychać. Szybko Odpisałam , jej że na razie jestem bardzo zajęta i oddzwonię w najbliższych dniach. 
Zerknęłam na godzinę w telefonie. Dochodziła 17.
- Jade, musimy się już zbierać. Jest 17 – powiedziałam do przyjaciółki.  
- Ugh faktycznie, bo nie zdążymy – dopowiedziała Jade.
- Chłopcy naprawdę, miło nam się z wami rozmawia, ale musimy się już zbierać.- powiedziałam i uśmiechnęłam się przepraszająco.
- Nic mnie szkodzi- powiedział Niell.
- Ej, może wymienimy się numerami, żeby utrzymać kontakt. ? – zapytał Louis.
- Okey- powiedziałyśmy. Po chwili wszyscy mieliśmy swoje numery telefonów .
- To do jutra chłopaki- powiedziałam i ucałowałam każdego w policzek. Louis uśmiechnął się szeroko na ten gest z mojej strony.  Jade zrobiła tak samo.
- Byeeee- powiedziała moja przyjaciółka i wyszłyśmy z kawiarni.
Pokierowałyśmy się do samochodu  ruszyłyśmy w dalszą drogę.
- To kierunek Centrum Handlowe ?- zapytałam  i znacząco poruszyłam brwiami.
- Dokładnie- powtórzyła mój gest . Zaśmiałyśmy się.
- Jak tam pomiędzy Tobą, a panem pasiatym ? – zapytała  moja współlokatorka.
- A jak ma być?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- No, myślałam, że umówiliście się już na randkę- zaśmiała się.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi- odpowiedziałam.
- Od tego wszystko się zaczyna. – poruszyła zabawnie brwiami.
- ohhh Jade…. Nie mam już do ciebie siły- tym razem to ja się zaśmiałam
- A widziałaś jak się na ciebie patrzy?
- Nie, a jak się patrzy?
- Patrzy się w ciebie jak w obrazek. – powiedziała Jade.
- Nie zauważyłam. – odpowiedziałam.
- Dobra to idziemy na podbój sklepowych wystaw ? – zapytała ze śmiechem Jade.
- Gotowa- odpowiedziałam i wybuchłyśmy niepohamowanym śmiechem. 
Chodziłyśmy po sklepach od dobrych 3 godzin. Miałyśmy ręce pełne toreb z ubraniami, bądź butami, albo jeszcze innymi dodatkami.
- Wracamy ? Nie mam już siły.- powiedziała Jade.
 - tak, ja też jestem już zmęczona. Po za tym jest już 21. – wskazałam na ogromny zegar wiszący na ścianie.
Wyszłyśmy na świeże powietrze i włożyłyśmy nasze zakupy do bagażnika. Dobrze że mamy duży samochodu, bo inaczej nie wiem jakbyśmy się pomieściły z tym wszystkim. Ruszyłyśmy w drogę powrotną, która zajęła nam niecałe 30 min. Wypompowane weszłyśmy do domu. Położyłyśmy torby  na podłodze w moim pokoju, a potem miałyśmy jeszcze raz obejrzeć nasze zakupy.  W tym czasie poszłyśmy do kuchni zrobić  sobie kolacje.
- To co jemy ?- zapytałam.
- Może zamówimy pizzę, przymierzymy nasze ciuchy, a potem  obejrzymy jakiś film ? – podpowiedziała Jade.
- Ty to masz głowę, już wybieram numer. – powiedziałam.
 W pizzeri powiedzieli, że nasze zamówienie będzie do 20 minut.  W tym samym czasie , znalazłyśmy jakiś film.   Zaraz po tym, usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.  Zapłacilibyśmy należność i odebrałyśmy zamówienie.  Po chwili już zajadałyśmy posiłkiem. Po skończonym daniu zabrałyśmy się za mierzenie naszych zakupów. Muszę przyznać, że byłam bardzo zadowolona z tego co kupiła. Już nawet wybrałam zestaw na jutro.   POM naszych jakże długich przymiarkach, poszłyśmy na dół. Ułożyłyśmy się wygodnie na kanapie i włączyłyśmy komedię. Muszę przyznać, że uśmiałam się i to jak.   Kiedy nasz mini seans filmowy się zakończył poszłam wziąć prysznic. Było już grubo po 2 w nocy. To zabalowałyśmy. Haha. Zaraz wykończona położyłam się do łóżka i natychmiast usnęłam.



Kochani !
Chciałam zrobić wam niespodziankę i postanowiłam dzisiaj wstawić kolejny rozdział.   W zasadzie nic się tutaj ciekawego nie dzieję, ale obiecuję że w następnym będzie coś ciekawszego.  Mam nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział bo mnie jednak do końca nie zadowala, ale  to już wy powiedzcie sami.  Następny rozdział już zaczęłam pisać. Napewno spotkamy się jeszce w 2013 z nowym rozdziałem. Dziękuję za 2 miłe komentarze pod poprzednim postem. ;-) 
Jeszce raz proszę o komentowanie, bo to bardzo motywuję i zajmie ci tylko chwilkę.  ;-D Pozdrawiam, buziaczki Wasza Kate 


czwartek, 26 grudnia 2013

Kochani !
Obiecałam wam już rozdział w weeekend, ale ze względu na przygotowania do świąt, nie miałam zbytnio czasu. rozdział mam już napisany, ale  muszę go jednak poprawiać, bo nie dokońca mnie zadowala..  zastanawiam sie nad założeniem nowego bloga, ponieważ wpadłam na świetny pomysł. W komentarzach napiszcie czy chcialibyście czytać, również moje drugie wypociny. Pozdrawiam i do weekendu ( bodajże soboty) buziczki.  Kate
P.S jak mijają wam święta? Mam nadzieję, że nie umieracie z przejedzenia xd ;-)

niedziela, 15 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 2

- A więc ?!- powiedziała już zniecierpliwiona przyjaciółka.
- No mówię, że do domu podwiózł mnie Louis Tomilnson. - odpowiedziałam  spokojnie.
- Ale jak to ? - zadała kolejne pytanie. - opowiedz wszystko od początku.
- Okey, okeyy- pokręciłam głową z dezaprobatą.
- Zrobiłam zakupy i byłam w połowie drogi kiedy złapałam gumę. Szukałam  w aucie zapasowej opony, ale jej nie miałam. Po chwilii ktoś zaproponował mi pomoc i okazało się że to był on. - opowiedziałam.
- A skąd wiedziałaś że to był członek One Direction.?
- Przedstawił mi się, potem go skąś skojarzyłam i zapytałam czy to przypadkiem nie on.
- Ale miałaś fajnie.- powiedziała Jade.
- A wiesz co jest najlepsze ?
- Co ?
- To,że wszyscy mieszkają razem na naszej ulicy !
- Żartujesz ?!!!! Aaaaa - pisnęła przyjaciółka.
- Dobra, dosyć o chłopcach z One Direction, wysiadajmy, bo Martin na nas czeka. - powiedziałam, po czym wysiadłyśmy z auta.
Weszłyśmy do ogromnego budynku  i od razu skierowałyśmy się do  biura naszego przełożonego. Cichutko zapukałyśmy  i weszłyśmy do środka. Za biurkiem siedział facet troszkę po trzydziestce , przytyty i bardzo czymś pochłonięty.
- Heyy- powiedziałyśmy równocześnie.
- Hey dziewczyny- odpowiedział i posłał nam ogromny  uśmiech- siadajcie- wskazał na dwa krzesła na przeciwko jego.
- To co chciałeś nam powiedzieć ? - zapytałam.
- Mam wam coś bardzo ważnego do powiedzenia.- zaczął mówić.- otóż, jutro pewien boysbend zaczyna kręcić teledysk do jednej z swoich piosenek. Zdjęcia odbędą się tutaj. Będą nam potrzebne dwie tancerki.... a ponieważ jesteście najlepsze to .... zgłosiłem was do tego teledysku !- ostatnie wykrzyczał.
-Aaaaaaaaa !!!!- krzyknęłyśmy zachwycone.
- Widzę że się cieszycie. - powiedział i posał nam promienny uśmiech.
- I to jak. To o której mamy się stawić?- zapytała Jade.
- Jutro o 9.00, u nas w studiu.
- Okeyyy, a co to za boysbend?- zapytałam po chwili.
 -Może kojarzycie One Direction? - zapytał Martin.
-  OMG ! To będą oni ? - nie mogłam uwierzyć, że jeszce kiedyś się spotkamy.
- Tak. - odpowiedział.
- Jest !!! Wreście ich poznam- zaczęła krzyczeć w niebogłosy moja przyjaciółka.
- Dobra nie zatrzymuję was więcej- powiedział Martin.
- To do jutra i wielkie dzięki- powiedziałam wychodząc.
- Taka moja praca, do jutra ! - powiedział i zniknęłyśmy w korytarzu.
Po chwili byłyśmy już w drodze do domu. Jak weszłyśmy do naszej " willi"  robiło się już późno sięc postanowiłyśmy już się położyć, aby mieć siłę na jutrzejsze spotkanie z chłopcami.  Wzięłam gorącą kąpiel i natychmiast zasnęłam.

Rano obudził mnie budzik.  Z niechęcią otworzyłam powieki. Dochodziła 6.00. Zerwałam się na równe nogi i w piżamie pobiegłam obudzić, moją przyjaciółkę.
- Wstawaj ! spóźnimy się do studia,a trzeba się jakoś ubrać!- zaczęłam krzyczeć i machać rękami.
Jade od razu zerwała się na równe nogi pobiegła do swojej łazienki.  Ja zrobiłam dokładnie to samo.  Dzisiaj wykonałam  lekki makijaż , a włosy zostawiłam rozpuszczone.  Ubrałam brzoskwiniowe ,spodnie a do tego  białą, prawie przezroczystą bluzkę. Juz gotowa zeszłam na dół.  Jade zdążyła zarobić śniadanie.  Po zjedzonym posiłku wyszłyśmy z domu.  Całą drogę przegadałyśmy, oczywiście na temat chłopców.  Zastanawiałam się czy Louis będzie mnie Jeszce pamiętał. To się okaże.  Wysiadłyśmy z auta i od razu skierowałyśmy się do wejścia, budynku.  Prosto skierowałyśmy się do gabinetu Martina.
- O dziewczyny, dobrze że już jesteście. To Paul i Andy menadżerowie chłopaków. - przedstawił nas sobie- panowie to Kate i Jade nasze najlepsze i najładniejsze tancerki. - podaliśmy sobie dłonie. - już kończymy omawiać ostatnie kwestie naszego kontraktu. Pójdźcie na salę numer 2, tam czekają na was chłopcy. My za chwilkę dojdziemy. - Podziękowałyśmy i skierowałyśmy się do odpowiedniej sali. Otworzyłyśmy drzwi i ujrzałyśmy pięciu chłopaków biegających po sali.
- Heyy- powiedziałam cicho, ale ci najwyraźniej mnie usłyszeli.
- Heeeeej - odpowiedzieli i podeszli się przedstawić, widział że Jade była wniebowzięta.
Ja z resztą też.  Wszyscy się ze mną przywitali oprócz jednej osoby. Pewnie się domyślacie o kogo chodzi.  Zauważyłam, że przyglądał mi się z bananem na twarzy. W końcu podszedł do mnie , gdy chłopcy zawzięcie opowiadali o czymś mojej przyjaciółce.
- Hey, miło ciebie znowu widzieć Kate. - powiedział i posłał mi szeroki uśmiech.
- Hej mi ciebie również- odpowiedziałam.
- Nie wiedziałem że jesteś tancerką.
 - Nie zdążyliśmy się jeszcze tak dobrze poznać. - odpowiedziałam.
-Ale teraz będziemy mieli dużo czasu żeby to nadrobić. - powiedział Lou.
- Taaaaak, bardzo dużo czasu. - uśmiechnęłam się na samą myśl.
- Dobra mam nadzieję że się już poznaliście i możemy zaczynać- powiedział Martin wchodząc na salę.
Teraz się dopiero zacznie zabawa.....






Przepraszam że takm długo nie dodawałam ale miałam problemy zdrowotne.  Mam nadzieję, że  rozdział wam się spodoba. Smuci mnie liczba komentarzy pod poprzednim postem. Chciałabym , aby każdy kto to czyta zostawił komentarz  chodćby z jedna literką, żebym wiedział ile osób to czyta.  Każdy komentarz zajmnie ci chwilkę a to brdzo motywuję.  Następny rozdział pojawi się na pewno za tydzień. Pozdrawiam Kate