Story of my Life - opowiadanie o One Direction
czwartek, 14 kwietnia 2016
niedziela, 2 marca 2014
ROZDZIAŁ 10
Reszta dnia minęła mi równie
szybko jak się zaczęła. Zanim się obejrzałyśmy już szłyśmy szykować się na
imprezę. Poszłam do swojego pokoju gdzie
wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy moim ulubionym fiołkowym szamponem.
Później zrobiłam mocniejszy makijaż i wysuszyłam włosy, które postanowiłam
zostawić rozpuszczone. Następnie
założyłam moją nową sukienkę. Była to prosta krótka kremowa sukienka z kloszem od pasa, bez pleców. Do tego ubrałam
pasujące w tym samym kolorze szpilki na platformie. Kilka razy uważnie przejrzałam się w lustrze.
Muszę przyznać, że wyglądałam bardzo dobrze. Mam nadzieję, że zrobię dobre
wrażenia na tych wszystkich ludziach.
Po chwili włożyłam telefon do
mojej ulubionej kopertówki i wyszłam z pokoju.
Ponieważ miałam bardzo wysokie szpilki
ostrożnie zeszłam ze schodów po czym udałam się do salonu, gdzie czekała
na mnie Jade.
- I jak ?- zapytałam.
Dziewczyna natychmiast się odwróciła w moją stronę i wytrzeszczyła oczy.
- Wow ! Ale pięknie
wyglądasz. – powiedziała i podeszła do mnie.
- Dzięki. Ty też świetnie
wyglądasz.- powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- To idziemy ?- zapytała z
błyskiem w oku.
- Jasne.-
odpowiedziałam. Zamknęłyśmy drzwi na
klucz i ruszyłyśmy do willi chłopców. Zbliżając się do celu, coraz bardziej
dało się słyszeć grającą muzykę. Po
chwili już znalazłyśmy się na posesji . Zapukałyśmy, chodź oczywiste było, że
nikt nas nie usłyszy, więc nie czekając ani chwili dłużej weszłyśmy do środka. W środku było jeszcze głośniej niż na
zewnątrz. Wraz z moją przyjaciółką skierowałyśmy się do ogromnego salonu gdzie
przebywała większość gości. Spośród
tłumu tańczących spróbowałyśmy odnaleźć
naszych chłopców. Przeciskając się przez
imprezowiczów dostrzegłam siedzącego przy barze Harr’ego. Natychmiast do niego
podeszłam.
- Hej- powiedziałam i
ucałowałam chłopaka w policzek na powitanie.
- Hej- odpowiedział i
odwzajemnił mój gest.- ślicznie wyglądasz. – dodał.
- Dziękuję. – odpowiedziałam
z uśmiechem i usiadłam obok bruneta. – Gdzie reszta?
- Dobre pytanie- zaśmiał się,
a ja wraz z nim. – pewnie gdzieś w okolicy.
- O Kate!- wykrzyknął Niall,
aby przekrzyczeć grającą muzykę.
- Hej-przywitałam się z
blondynem i usiadłam na barowym krześle. Zamówiłam mojego ulubionego drinka,
którego już po chwili spożywałam. Cały czas zastanawiałam się gdzie podziewa
się reszta. W czasie mojej niezwykle
inteligentnej rozmowy z trochę pijanym Zaynem, ktoś objął mnie od tyłu. Owym
ktosiem okazał się nie kto inny jak mój
ukochany Tommo.
- Hej, pięknie wyglądasz.-
wyszeptał do mojego ucha, a mnie przeszły przyjemne dreszcze.
- Hej, dziękuję.-
odpowiedziałam i stanęłam twarzą w twarz z szatynem.
- Zatańczysz ?- zapytał.
- To chyba oczywiste.- oboje
się zaśmialiśmy. Natychmiast znaleźliśmy się pomiędzy tłumem tańczących
gości. Musze przyznać że świetnie się
bawiłam. Po jakimś czasie, nawet trudno
mi powiedzieć kiedy, bo straciłam rachubę czasu, włączyli wolną piosenkę. Od
razu znalazłam się w silnych ramionach Louis’a.
-Świetny z ciebie tancerz. –
powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- To chyba oczywiste. W końcu
miałem najlepszą nauczycielkę.- powiedział i puścił mi perskie oko. Cichutko
się zaśmiałam. Przetańczyliśmy razem,
sporo piosenek. W końcu moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, więc udaliśmy
się w kierunku prowizorycznego baru.
- O Li !- wykrzyknęłam widząc
bruneta. Natychmiast się z nim
przywitałam i złożyłam życzenia.
- I jak podoba wam się
impreza?- zapytał o dziwo trzeźwy jeszcze Harry.
- Super..- odpowiedziałam
popijając drinka na kolanach Tomlinsona.
- Świetnie. Tylko nie znamy
połowy ludzi tutaj zgromadzonych, ale jest cudownie.- zaśmiałyśmy się wraz z
Jade.
- To fajnie, że wam się
podoba. – dodał z uśmiechem Niall.
- Jaki kot?- zapytał z głupim
uśmieszkiem już całkowicie pijany Malik.
- Chodź stary. Trochę przesadziłeś.-
zaśmiał się Liam.- zaraz wracam.- powiedział do naszej grupki i oddalił się
wraz z mulatem. W tym czasie wszyscy
zamówiliśmy sobie kolejnego drinka. Musze przyznać, że chłopcy zamówili dobrego
barmana. Nigdy w życiu nie piłam tak
pysznych drinków…
*
Leniwie przeciągnęłam się
wydając ciche mruknięcie i otworzyłam oczy. Mój wzrok spoczął na śnieżno białym suficie,
ale nie na długo.
- Hej aniele. – wyszeptał mi
we włosy doskonale mi znany męski głos. Natychmiast obróciłam się na drugi bok
twarzą do szatyna .
- Hej- odpowiedziałam z
szerokim uśmiechem i musnęłam rozgrzany policzek chłopaka.
- Jak się spało?- zapytał po
chwili.
- Z tobą ? Cudownie. –
odpowiedziałam, na co ten się zaśmiał. – Która godzina ?- Szatyn sięgnął po
swój telefon.
- 14.20- odpowiedział
przeciągając się i ziewając. Leniwie podniosłam się do pozycji siedzącej, aby
po chwili stanąć na równe nogi. Zabrałam swoje ubrania z oparcia jednego z
foteli znajdujących się w pokoju i ruszyłam do łazienki. W kilka minut
wykonałam codzienne czynności, po czym ubrałam się w wczorajsze ubrania.
- Mogę ?- usłyszałam głos
Louis’a kiedy zdążyłam dopiero ubrać bieliznę.
- Jasne- odpowiedziałam.
- Uuu ale ładnie wyglądasz.-
powiedział z zadziornym uśmieszkiem delikatnie całując moją szyję. Przeszły
mnie przyjemne dreszcze a w moim brzuchu pojawiło się tysiące motyli. Cichutko
się zaśmiałam.
- Przyszedłem tylko po
koszulkę- odpowiedział przy okazji patrząc w lustro i układając sobie włosy. Ja w tym czasie założyłam resztę mojej
odzieży. Zabrałam z szafki nocnej
swojego iPhona i zeszłam schodami do kuchni.
Powolnym krokiem weszłam do pomieszczenia gdzie zastałam wszystkich
oprócz mojego ukochanego i Malika.
- Hej- powiedziałam z
uśmiechem, odpowiedziało mi zrozumiałe mruknięcie.
- Kac morderca ?- zapytałam
ze śmiechem.
- Yhymmm- przeciągnęła moja
przyjaciółka.
- A ty nie masz kaca?-
zapytał zdziwiony Harry.
- Nie- odpowiedziałam robiąc
sobie kawę.
- To dziwne, przecież wypiłaś
kilka mocniejszych drinków.- powiedział Loczek i spojrzał się na mnie
wyczekującą.
- Ma się tą mocna głowę.-
zaśmiałam się.
- Dokładnie.- dołączył się do
mnie Tomlinson, siadając przy stole i zajadając się kanapkami przygotowanymi
przez któregoś z domowników.
- A gdzie Malik?- zapytałam
odsuwając krzesło.
- O wilku mowa- zaśmiał się
Liam.
- Ughhhh ciszej.- wyszeptał z
skwaszoną miną.
- Nie trzeba było tyle pić. –
zaśmiał się Daddy.
- Tsaaa- odpowiedział i zażył
kilka tabletek przeciwbólowych.
- To jak z tym wyjazdem ?-
zapytał Nialler.
- Jutro o 11 wyruszamy.-
powiedział Payn, biorąc spory łyk kawy.
- Przepraszam – powiedziałam
wychodząc z kuchni i zabierając ze sobą dzwoniący telefon. Wyszłam na taras.
- Halo ?- powiedziałam do
mojego tymczasowego rozmówcy. Podeszłam do barierek i oparłam się o nie.
- Witaj Kate.- odpowiedział
mi męski głos.
- Przepraszam, ale z kim
rozmawiam ?- zapytałam zaskoczona. Skądś rozpoznawałam ten głos, ale nie mogłam
sobie przypomnieć skąd.
- Nie pamiętasz mnie?-
zaśmiał się. – Przecież to ja twój chłopak Michael.
Słysząc to moje serce nagle
zamarło. Nie, nie, nie to nie może być prawda !!! Błagam nie ! Nagle przestałam
mieć czucie w nogach.
- Czego chcesz ?- zapytałam
oschle. Starałam się włożyć w te słowa jak
najwięcej jadu.
- Ohhh kochanie, nic się nie
zmieniłaś- powiedział. Mimo iż go nie widziałam, mogłam przysiąc, że zaczął się
perfidnie uśmiechać.
- Daj mi spokój.! Mówiłam że
nie jesteśmy już razem. Nienawidzę cię!
- Ohhh skarbie nie denerwuj
się. Złość piękności szkodzi.- znów się zaśmiał. –a teraz słuchaj uważnie. W środę, chcę cię widzieć w parku koło
starego dębu o 21. Masz przyjść sama. Jak powiesz komukolwiek o naszym spotkaniu obiecuję ci , że już nigdy więcej nie
zobaczysz swojego kochasia. Zrozumiano ?!- przełknęłam ślinę, a w moich oczach stanęły słone łzy. Doskonale
wiedziałam do czego zdolny jest ten chłopak.
- Tak.- odpowiedziałam cicho
i pojedyncze łzy znalazły swoje ujście.
- Wyśmienicie. To do zobaczenia już niedługo słonko. –
powiedział i zakończył rozmowę.
Pewnie zapytacie jak się
teraz czułam ? Otóż ku mojemu ogromnemu zdziwieniu nie czułam nic, oprócz
ogromnego strachu. Jak o w ogóle zdobył mój numer?! Przecież się od niego
odizolowałam. Jakim cudem on powrócił ?!
- Kate ? o tutaj jesteś
wszyscy się zastanawiali gdzie jesteś.- zaśmiał się Lou podchodząc do mnie.
Odwróciłam się do niego i wymusiłam sztuczny wymuszony uśmiech. – Wszystko
dobrze?- zapytał z troską i objął mnie w talii.
- Tak- odpowiedziałam
niepewnie.
- To dobrze. Chodź, oglądamy
film.- powiedział i chwycił mnie za rękę po czym poszliśmy w kierunku domu.
Nie mogę nikomu powiedzieć. Jestem sama zupełnie sama,
bez niczyjego wsparcia. . Znowu. Historia zaczyna się powtarzać.
------------------------
Witajcie kochani.
przybyłam do was z nowym rozdziałem. Ogółem miał pojawić się dopiero za tydzień, ale wróciłam wcześniej więc o to jest. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Nie wiem kiedy pojaiw sie następny. wszystko zalezy od mojej weny i liczby komentarzy. prosze komentujcie przez to mam większą motywacje do pisania. Buziaczki Kate
sobota, 22 lutego 2014
ROZDZIAŁ 9
- Dobrze. Na dzisiaj koniec.
Byliście świetni – powiedział Paul menażer chłopaków. – a mi miło było znów was
zobaczyć. – mówiąc to zwrócił się w moim i Jade kierunku.
- Nam również.-
odpowiedziałam.
- To widzimy się za tydzień .
– powiedział po czym udaliśmy się do wyjścia.
Pożegnaliśmy dość dziwną ze zmiennymi humorkami
recepcjonistkę i wyszliśmy na deszcz.
- Może pójdziemy do Nados ? –
zapytał Niall. No tak powinnam się tego spodziewać.
- Czemu nie też zgłodniałem.-
powiedział Harry.
- Czyli kierunek Nados.-
podsumował Liam. W dość szybkim tempie doszliśmy do ulubionej
restauracji Horana. Zamówiliśmy swoje jedzenie i usiedliśmy do jednego z
niewielu wolnych stolików.
- Macie dziewczyny jakieś
plany na weekend ? – zapytał po chwili Malik.
- Chyba nie…- powiedziałam
patrząc na Jade.
- Raczej nie …- odpowiedziała
zaraz po mnie.
- A co byście powiedziały na
mały wyjazd nad jezioro pod namioty ?- zaproponował Liam.
- Świetny pomysł- powiedziała
Swan.
- Zgadzam się z Jade-
powiedziałam.
- Czyli ustalone. –
podsumował Harry.
- Dokładnie. – powiedział
Nialler. Po niezwykle długiej chwili oczekiwania kelnerka przyniosła nam nasze
zamówienia.
- Niall… Ty to wszystko zjesz
? – wykrztusiłam z siebie widząc porcję
jedzenia jaką zamówił. To chyba by starczyło
dla armii.
- No…a nie wierzysz ? –
zapytał z błyskiem w oku i tajemniczym uśmiechem.
- Przecież my wszyscy razem byśmy tego nie zjedli.-
dołączyła się panna Swan.
- No wiecie… dzisiaj zamówił
stosunkowo mało..- zaśmiał się Tommo.
Żebyście widzieli nasze miny. Zapewne były bezcenne. No cóż….to był dla
nas szok.. Po zjedzonym obiedzie postanowiliśmy wrócić do domu. Wsiedliśmy do busa chłopaków i ruszyliśmy w
stronę naszych mieszkań. W sumie droga minęła nam bardzo szybko i zanim się
obejrzeliśmy już byliśmy na miejscu.
Wraz z moją przyjaciółką pożegnałyśmy się z chłopcami i wysiadłyśmy z
auta. Weszłyśmy do naszego domu i od
razu udałam się do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i głęboko westchnęłam. Bardzo się cieszę, że
pojedziemy z chłopcami pod namioty. Niestety to ostatni wspólny weekend z nimi,
ponieważ później mają dwutygodniową trasę koncertową. No cóż w końcu to ich
praca. Nie mam ochoty się z nimi rozstawać, ale trudno. Jakoś będziemy musiały
to przeżyć z Jade. Dobrze, że przynajmniej ona zostaje na miejscu. Po kilkuminutowym leżeniu i rozmyślaniu ,
leniwie oparłam się o łokcie i sprawdziłam godzinę w telefonie. Dochodziła 17,
trochę długo tu leżałam. Heh, ja to jak zwykle mam wyczucie czasu. W końcu podniosłam się i wyszłam z sypialni.
Skierowałam się schodami prosto do kuchni. Na dole było cicho jak makiem
zasiał. Ani żywej duszy. Weszłam do pomieszczenia i sięgnęłam do lodówki po mój
ulubiony sok pomarańczowy. Nalałam sobie
pełną szklankę i od razu upiłam kilka sporych łyków. Zauważyłam małą różową
karteczkę, leżącą na blacie. Bez zastanowienia sięgnęłam po nią i zatopiłam się
w jej treści. Okazało się , że panna
Swan wyszła do kina wraz z Li. To dlatego
jest tak cicho. Hmmm.. co ja teraz będę
robić. W końcu mój wybór padł na
telewizor. Wygodnie rozsiadłam się na kanapie i zaczęłam po kolei przełączać
programy. Nie było nic ciekawego. Po kilku minutach zostawiłam na jakimś
serialu. Nawet nie wiem w którym momencie usnęłam. Obudził mnie natrętny
dzwonek w telefonie. Sięgnęłam ręką na przezroczysty, szklany stolik, gdzie
spoczywał mój iPhone. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrałam połączenie.
- Halo ?- powiedziałam do
mojego rozmówcy.
- Hej, co robisz ? –
usłyszałam dobrze mi znany męski głos.
- Hej, właśnie mnie
obudziłeś, ale pomijając to, to się nudzę. – odpowiedziałam i przeniosłam się
do pozycji siedzącej, po czym wyłączyłam ciągle grający telewizor.
- To może gdzieś wyjdziemy ?
– zapytał.
- Okey, pójdę się tylko
przebrać. Do zobaczenia- powiedziałam i zakończyłam połączenie. Wstałam z
kanapy i udałam się do swojego pokoju. Ubrałam
brzoskwiniowe rurki, kremową koszulę i
bordowe, wysokie convers’y. Kilka
razy przejrzałam się w lustrze, zabrałam telefon wraz z szarą torbą i zeszłam
po schodach na dół. Akurat przemierzając ostanie stopni usłyszałam dzwonek do
drzwi. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam otworzyć.
- Hej- powiedziałam do
szatyna stojącego prze de mną z śliczną czerwoną różą.
- Hej- powiedział i musnął
moje usta.- to dla ciebie- podał mi pięknego kwiatka.
- Dziękuję. Jesteś kochany. –
odpowiedziałam wpuszczając chłopaka do salonu.
- To gdzie idziemy ? –
zapytałam, wkładając kwiata do białego wazonu. Spojrzałam w stronę Tomlinsona, który
zawzięcie o czymś myślał. Usiadłam koło niego na kanapie i spojrzałam
wyczekująco.
- Może pójdziemy….. nad Tamizę ? – zaproponował.
- Świetny pomysł. –
odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. Wstaliśmy z kanapy, zamknęłam za nami drzwi i
spacerkiem udaliśmy się nad rzekę.
- To o której mamy się jutro
u was stawić ? – zapytałam i spojrzałam na chłopaka.
- O 20 zaczyna się impreza. –
odpowiedział.
- Będzie dużo ludzi ?-
zapytałam ponownie.
- Troszkę.- zaśmiał się- nie
masz się czym martwić. – powiedział i ucałował mnie w policzek. Po kilku
minutowym marszu dotarliśmy do celu. Oparłam się o barierkę i spojrzałam w
wodę. Zdążyło się już ściemnić więc oświetlały nas tylko latarnie i
okoliczne tabliczki neonowe.
- Ale tu jest pięknie-
powiedziałam rozmarzonym głosem i przymknęłam oczy. Poczułam lekki powiew
wiatru na twarzy.
- Taaak- odpowiedział Lou z
uśmiechem. Otworzyłam oczy i odwróciłam się twarzą do szatyna .
- Co ja bez ciebie zrobię
przez te dwa tygodnie. ?- zapytałam ze smutkiem.
- Ej, uśmiechnij się. –
powiedział i mnie objął.- damy radę.- dodał po chwili. – to tylko dwa tygodnie.
- To Aż dwa tygodnie. –
zaśmiałam się a Louis wraz ze mną.
- Masz rację, ale będziemy
codziennie gadać, więc nie będzie tak źle. – powiedział z uśmiechem. – Wracamy
? – zapytał i podał mi swoją bluzę którą natychmiast założyłam.
Pokiwałam twierdząco głową i ruszyliśmy w kierunku skąd
przyszliśmy. Droga powrotna zajęła nam
trochę czasu, przez nasze częste wygłupy. Z tym chłopakiem u boku nie da się
normalnie funkcjonować. Po jakiś dwóch
godzinach dotarliśmy pod mój dom. Z niechęcią się pożegnaliśmy i weszłam do
domu. Mojej przyjaciółki jeszcze nie było. Spojrzałam na godzinę.
Dochodziła 24. Trochę nam ten spacer
zszedł. No tak, jak jesteś w dobrym towarzystwie to czas leci niezwykle szybko.
Po chwili poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam gorącą kąpiel, ubrałam swoją prowizoryczna piżamę, czyli krótkie dresowe spodenki i biały top. Po chwili już opatulona kołdrą udałam się do
krainy morfeusza…
*
Obudził mnie dzwoniący
telefon. Zaczęłam szukać go wśród
pościeli, aż w końcu natrafiłam na owy przedmiot. Jednym, zwinnym ruchem
odebrałam połączenie.
-Halo ?- powiedziałam
zaspanym głosem do słuchawki.
- Hej, słońce. – usłyszałam rozweselony głos mojej
rodzicielki.
- Hej, mamo. Czemu budzisz
mnie w środku nocy ?- zapytałam i spojrzałam na budzik. Wskazywał 6 rano.
- Oj,. Przepraszam,
zapomniałam o strefach czasowych – zaśmiała się.
- Oh, nic się nie stało. –
odpowiedziałam i podniosłam się do pozycji
siedzącej.
- Co tam u was ?- zapytałam/
- A wszystko dobrze. Lepiej
opowiadaj mi co to za młodzieniec z którym się spotykasz- zagaiła.
- Ahhh już wiecie ?-
zapytałam.
- Trudno,. Żebyśmy o tym nie
słyszeli.- powiedziała.
- A więc….- zaczęłam opowiadać
o tym jak się poznaliśmy do teraz. Moja mama bardzo się ucieszyła, że w końcu
sobie kogoś znalazłam. W dodatku zaraz po trasie Louis’a zaprosiła nas do
Polski. Po dość długiej rozmowie z rodzicielką
poszłam do łazienki. Wykonałam codzienną toaletę i poszłam się ubrać.
Ponieważ nie miałam w planach nigdzie
wychodzić aż do imprezy Liam’a założyłam bordowe dresy, liliowy top, a na to troszkę za dużą dresową
bluzę. Zabrałam swojego iPhona i zeszłam
na dół. Przechodząc obok pokoju Jade, dało się usłyszeć pochrapywanie. Ahh ta
zwariowana Jade. Poszłam do kuchni i
wstawiłam wodę na kawę. Usiadłam na
blacie kuchennym i zaczęłam bawić się telefonem. Po chwili rozległ się dźwięk
gotującej się wody. Natychmiast zalałam sobie kawę. Wraz z parującym kubkiem poszłam do salonu gdzie włączyłam telewizor
na jakimś programie śniadaniowym. Zamiast skupić się na oglądanym kanale
myślami odbiegałam daleko stąd. Po dwóch
kawach później do salonu zawitała moja zaspana
współlokatorka.
- Hej- powiedziałam. – co zjesz na śniadanie?- zapytałam.
- Hmmm, cokolwiek.- odparła i
usiadła na blacie w kuchni. Ja zabrałam się za robienie kolorowych kanapek.
- Masz co założyć na urodziny
Payn’a ?- zapytałam krojąc chleb.
- Tak, byłam ostatnio z nim
na zakupach. A ty ?- zapytała.
- Tak. Lou mi znalazł
idealną. – odparłam z uśmiechem.
- A na którą w ogóle mamy
iść. ?
- Na 20 –
odpowiedziałam.-mamy jeszcze trochę czasu. Jest dopiero 13.05.
- Ołłłłłł długo mi się
pospało.- zaśmiała się brunetka.
- Wolę nie wiedzieć co
zrobiliście.- zaśmiałam się. Położyłam
gotowe śniadanie na stole i od razu się na nie rzuciłyśmy. Teraz mogłyśmy
zobaczyć jak bardzo doskwierał nam głód….
-----------------------------------------------
Heeeeeej ;-)
Przybywam dzisiaj z nowym rozdziałem. Chyba nie wyszedł najgorzej, ale ocencie sami. ;-)
Nie jestem w stanie teraz wam powiedzieć czy rozdział pojawi się za tydzień w weekend, ponieważ jadę na szkolenie, więc sami rozumiecie. ;-) Postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, aby pojawił się jak najszybciej.
;-D Proszę komentujcie, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania i powoduje szeroki uśmiech na mojej twarzy. ;-)
Wysztarczy, że napiszecie jeden wyraz, a dla mnie to wiele znaczy. ;-) Do następnego, buziaczki Kate.
;-D
piątek, 14 lutego 2014
ROZDZIAŁ 8
- Lou, zaczekasz w samochodzie, musze jeszcze iść na
chwilkę? – zapytałam chłopaka.
- Jasne- musnął moje usta i poszedł do auta. Ja w tym czasie cofnęłam
się do biura mojego szefa. Stanęłam pod drzwiami i po chwili niepewnie
zapukałam.
-Proszę….- usłyszałam i zniknęłam za sosnowymi
drzwiami……
- Już jestem. Coś się stało,
że chciałeś mnie widzieć ? – zapytałam i usiadłam po drugiej stronie biurka na
brązowym skórzanym fotelu. Spojrzał na
mnie uważnie- Mam się bać ?- zaśmiałam się, a Martin wraz ze mną.
- Nie.. nie musisz. Chciałem
z tobą porozmawiać. – powiedział spokojnie.
- Uffff- odetchnęłam z ulgą, już myślałam, że
coś się stało.
- Ty i ten… ymmm coś chyba na L…- zaczął się drapać
po głowie.
- Louis.- podpowiedziałam z
uśmiechem.
- Miałem to na końcu języka.- zaśmiał się.- to
wy jesteście razem ?- zapytał i spojrzał na mnie uważnie.
- Taaak- odpowiedziałam.
- Kate, nie chcę żebyś coś
sobie pomyślała, ale znam wielu takich jak on, i nie chcę, żebyś potem
cierpiała. – powiedział z wyczuwalną troską w głosie.
- Martin, nie martw się.
Jestem dużą dziewczynką. Poradzę sobie. Po za tym Lou jest inny. – powiedziałam
i uśmiechnęłam się szeroko.
- Mam nadzieję, że masz rację.- oboje się
zaśmialiśmy.- To życzę szczęścia. – dodał z uśmiechem, po czym wstał i mocno
mnie uściskał.
- A już myślałam, że chcesz
mnie zwolnić, czy coś – powiedziałam.
- Nie mógłbym zwolnić najlepszej tancerki w moim studiu.-
powiedział po czym szeroko się do mnie uśmiechnął. – a może chciałabyś
poprowadzić własne zajęcia ?
- Hmmm ? Całkiem kusząca
propozycja. Jeszcze o tym pomyślę i później dam ci odpowiedź. – powiedziałam.
- Dobra, nie zatrzymuję cię
dłużej, bo twój chłopak, zapewne na
ciebie czeka . – zaśmiał się i odprowadził mnie do drzwi.
- Byee dobranoc. – pożegnałam
mężczyznę i skierowałam się do wyjścia z budynku. Przekraczając drzwi wyjściowe uderzył mnie
ciepły podmuch wiatru. Z daleka
zobaczyłam szatyna opierającego się o maskę samochodu i patrzącego w
przestrzeń. Postanowiłam zakraść się od tyłu do chłopaka. Cichutko zbliżyłam się do samochodu.
- Co taki przystojny chłopak
robi tutaj sam ?- zapytałam, z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Tommo natychmiast się odwrócił w moja stronę i
natychmiast z uśmiechem przybliżył się do mnie i objął w pasie.
- Czeka na swoją piękną
dziewczynę- powiedział po czym musnął moje usta. Od razu pogłębiłam pocałunek,
co chłopakowi bardzo się spodobało.
- Wracajmy, jestem strasznie
zmęczona. – jęknęłam po czym równocześnie wsiedliśmy do samochodu. Po chwili już byliśmy w drodze do domu.
- Coś, się stało, że Martin
chciał z tobą rozmawiać ? – zapytał po chwili ciszy.
- Nie, chciał tylko o cos
zapytać. – powiedziałam. – A i zaproponował mi prowadzenie własnych zajęć.!
- To super ! Zgodziłaś się no
nie ?- zapytał z uśmiechem.
- Powiedziałam, że pomyślę i
w najbliższym czasie mu powiem/ Ale chyba się zgodzę. Będę miała większą
pensję. Po za tym kocham tańczyć- zaśmiałam się, a Lou wraz ze mną. Po kilku minutach, które bardzo szybko mi
minęły byliśmy już pod moim domem.
- Nie chcę się z tobą
rozstawać.- jęknął Tommo.
- Ja też nie…- zarobiłam
smutną minkę. – Hmmm… a może zostaniesz na noc ? – zapytałam z entuzjazmem.
- Dobry pomysł. A Jade nie
będzie zła ?- zapytał z obawą.
- Jasne, że nie-
odpowiedziałam po czym wzięłam swoją torbę i wyszłam z samochodu. A Lou
wraz ze mną,.
Skierowaliśmy się do domu, w
którym jeszcze paliło się światło. Jade, pewnie nie może spać. Otworzyłam drzwi kluczem i weszliśmy do
przestronnego przedsionka. Zaraz potem
skierowałam się do salonu. Na kanapie
siedziała panna Swan, wraz z jej nowym
chłopakiem.
- Heeej- powiedziałam do
naszych gołąbeczków.
- Hej- odpowiedzieli.
- Co oglądacie?- zapytał Lou
i usiadł obok nich na fotelu.
- Zmierzch. – odpowiedziała
moja przyjaciółka.
- Uuu uwielbiam Edwarda. –
uśmiechnął się szeroko i spojrzał na
telewizor. Ja w tym czasie postanowiłam zrobić nam coś do picia. Wybór stanął
na najzwyklejszą rzecz na świecie czyli
owocową herbatę. Wstawiłam czajnik na gazie i usiadłam na blacie
czekając, aż woda się zagotuję. Po
niezwykle długim wyczekiwaniu, zalałam herbatę wrzątkiem i na tacy zaniosłam do
salonu.
- Mam herbatę.- powiedziałam
i usiadłam na kolanach Louis’a.
- Jak zajęcia ? – zapytała
moja współlokatorka.
- Świetnie- odpowiedziałam. –
Martin zaproponował mi własne zajęcia.
- Serio ? !- zapytała
zaszokowana.
- Tak, też nie mogłam w to
uwierzyć. – powiedziałam.
- To gratulacje. – powiedział
Payn’e i posłał mi szeroki uśmiech.
- Dzięki- krótko
odpowiedziałam i bardziej skupiłam się na filmie. W sumie przesiedzieliśmy tam do 3 nad ranem. Potem
wzięłam krótki prysznic i wraz z Lou położyliśmy się spać.
*
Obudził mnie deszcz dudniący
o szyby. Leniwie otworzyłam oczy. Budzik wskazywał równo 12. To mi się
pospało. Odwróciłam się na drugi bok,
gdzie myślałam że zastanę słodko śpiącego szatyna, ale myliłam się. Postanowiłam nie leżeć dłużej w łóżku, więc
poszłam do łazienki. Wykonałam rutynowe czynności takiej jak prysznic, umycie
zębów, oraz delikatny makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Później
stanęłam przed otwarta szafą i chyba z pół godziny wybierałam strój na dzisiaj
. Mój wybór padł na granatowe rurki, kremowy długi sweter przez
głowę i bordowe skórzane martens’y. Ubrana wraz z telefonem zeszłam na dół skąd
dochodził nieziemski zapach. Ujrzałam
moją przyjaciółkę nad kuchenką.
Cichutko się zaśmiałam, ponieważ gotująca Jade, to naprawdę nie
codzienność.
- Hej- przywitałam się z nią
i nalałam soku pomarańczowego do szklanki.
- Hej- odpowiedziała z
uśmiechem.
- Wiesz może gdzie jest Lou ?
– zapytałam po chwili ciszy między nami, którą co jakiś czas przerywały smażące
się naleśniki.
- chłopcy musieli jechać do studia. –
odpowiedziała i zaczęła nakładać
śniadanie na wyciągnięte wcześniej
duże białe talerze. Po chwili już zajadałyśmy się posiłkiem.
- Ummm ale pyszne. Musisz
częściej gotować.- zaśmiałam się a moja współlokatorka wraz ze mną.
- Chyba sobie żartujesz. – powiedziała.
- Czemu, przecież to jest pyszne.
- Rozważę twoją propozycję.-
odpowiedziała poważnym tonem, ale po chwili się zaśmiała.
- Co dzisiaj robimy ?-
zapytałam zabierając brudne talerze do kuchni po czym włożyłam je do zmywarki.
- Nie wiem. Chłopcy za pół
godziny kończą pracę, to możemy do nich pójść. Co ty na to ?-
zaproponowała.
- Dobry pomysł. –
powiedziałam. Spakowałam najważniejsze rzeczy do torebki, założyłam bordowy płaszczyk i wyszłyśmy z domu. Na dworze było strasznie. Mówiłam wam jak
bardzo nienawidzę deszczu ? Nie ? Ups widać musiałam pominąć ten fakt. Ale już się przyzwyczaiłam ponieważ tutaj to
praktycznie codzienność . Rzadko kiedy jest słonecznie. Spacerkiem omijając kałuże ruszyłyśmy w
kierunku centrum. Minęło może z 10 minut kiedy znalazłyśmy się pod ogromnym
piętrowy budynkiem, gdzie chłopcy mieli próby, Postanowiłyśmy nie moknąć dłużej na dworze dlatego weszłyśmy
do środka. Podeszłyśmy do recepcjonistki.
- Dzień dobry. Przepraszam w
której Sali odbywa się próba One Direction ? – zapytałam.
- Przykro mi, ale nie możemy
udzielić tego typu informacji fankom.
- Pani nas źle zrozumiała. My
nie jesteśmy fankami- powiedziała spokojnie Jade.
- A kim panie są. – zapytała kobieta po czterdziestce.
- Dziewczynami chłopaków. –
odpowiedziała panna Swan.
- Przykro mi ale nie kojarzę
pań. A może podacie nazwisko ?
- Kate Black i Jade Swan. –
odpowiedziałam . Recepcjonista wyciągnęła kilka kartek uważnie przejrzała dość długą
listę.
- Przykro mi nie ma pań na
liście. – odpowiedziała po chwili.
- A chłopcy nic pani nie powiedzieli
? – zapytałam z nadzieją. Kobieta
pokiwała przecząco głową. Trudno. Już
zmierzałyśmy w kierunku wyjścia kiedy usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Kate ? czekaj!
Stanęłam i odwróciłam głowę.
Ujrzałam biegnącego w moją stronę Tomlinsona z wymalowanym szerokim uśmiechem
na twarzy. Ale ten uśmiech jest
zaraźliwy.
- Hej- przywitał się z
Jade buziakiem w policzek. Na mnie
czekało specjalne powitanie. Hahahah
-Chodźcie, próba się troszkę
przedłużyła. – powiedział i chwycił mnie za dłoń.
- Przecież mówiłem pani że
przyjdzie tu moja dziewczyna i jej przyjaciółka. – powiedział z wyrzutem do
kobiety siedzącej za tamtejszą ladą.
- Przepraszam, ale byłam
pewna, że to fanki. – odpowiedziała i spojrzała na nas wrogo. Chyba nie
przypadłyśmy jej do gustu.
- Proszę zapisać je na listę. – odpowiedział oschło Tommo po czym odwróciliśmy się na pięcie i szliśmy przez długi błękitny korytarz…….
- Proszę zapisać je na listę. – odpowiedział oschło Tommo po czym odwróciliśmy się na pięcie i szliśmy przez długi błękitny korytarz…….
--------------------------------------------------------
Hej kochani !
Przybyłam do was z nowym rozdziałem. Mi osobiście nie za bardzo się podoba, ale obiecałam coś wstawić, więc dotrzymam obietnicy. Mam nadzieję,że nie jest aż taki masakryczny i następny będzie lepszy. następny rozdział planuję wstawić w sobotę lub niedzielę za tydzień. Już zaczęłam pisać rozdział ale jakoś nie mam do niego ostatecznego pomysłu. Wiem, że na razie nic się nie dzieje i jest tak sweet i w ogóle, ale obiecuję, że juz za chwilkę akcja się rozkręci. ;-) Dziękuję, za miłe komentarze szczególnie od mojej stałej czytelniczki ( tak to ty Dylanowa :) to bardzo mnie motywuję. ;-D
Dobrze juz was nie zanudzam i do następnego. ;-) buziaczki Kate
P.S Jak minęły wam Walentynki ?????!!! ;-D
niedziela, 9 lutego 2014
ROZDZIAŁ 7
- Oooo w tej byś świetnie
wyglądała. – powiedział Louis, pokazując mi śliczną czarna sukienkę bez pleców.
- Uuuuu śliczna.-
powiedziałam chwytając materiał w dłonie. – Znajdziesz mi rozmiar S ? –
zapytałam.
- Jasne- powiedział chłopak i
natychmiast zniknął za półkami obładowanymi różnorakimi ubraniami.
- Proszę - podał mi wybraną sukienkę i natychmiast
popędziłam do przebieralni. Lou pomagał
mi znaleźć idealna sukienkę, ponieważ, za kilka dni chłopcy wyprawiają imprezę
z okazji urodzin Liam’a. Musze jakoś
wyglądać. Podobno ma być bardzo dużo gości. Tym bardziej, musze zrobić dobre
wrażenie. Po chwili już przeglądałam się
w lustrze. Wow, musze przyznać, że wyglądałam bardzo dobrze. To była chyba
idealna sukienka dla mnie. Natychmiast
odsłoniłam czerwoną kotarę, aby Lou mógł
wyrazić swoja opinię.
- Wow – ledwo to wydusił, za
to uśmiechnął się szeroko. – wyglądasz nieziemsko. – dodał.
- Dzięki – powiedziałam i
posłałam szatynowi czarujący uśmiech. Jeszcze kilka razy obejrzałam się w
lustrze.
- Możesz sprawdzić na metce
ile kosztuję?- poprosiłam chłopaka. Ten po chwili wykonał moje polecenie.
Słysząc cenę tej sukienki oniemiałam.
- Uuhhh jest za droga. –
Powiedziałam zrezygnowana. – Nie mam Tyle kasy, żeby kupić tą kieckę.
- Ja ci ją kupię. – powiedział
ochoczo chłopak.
- Nie Lou, dzięki, ale nie
chcę żebyś kupował mi ubrania. - dodałam
i jeszcze raz spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Ugghhhhh czemu ona musi
być taka droga….
- Kiedy masz urodziny ? –
zapytał po chwili z tajemniczym uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- 4 kwietnia. – odparłam bez
namysłu.
- To to będzie spóźniony
prezent urodzinowy ode mnie. – powiedział.
- Ale .. –zaczęłam, ale mi
przerwał.
- Nie ma żadnego ale,
przebieraj się i idziemy do kasy.
- Dziękuję- powiedziałam i
namiętnie pocałowałam chłopaka.
- Takie podziękowania lubię
najbardziej – powiedział na co się
zaśmialiśmy. Po chwili już zmierzaliśmy w kierunku kas. Szatyn zapłacił za mój
nowy nabytek i ruszyliśmy szukać idealnych butów do kompletu. Po jakimś czasie wybrałam czarne szpilki, za które już sama zapłaciłam chodź
nie było to łatwe. Ale się udało.
Byłam bardzo zadowolona z
dzisiejszych zakupów. Powoli zmierzaliśmy w kierunku naszej ulubionej kawiarni jaką jest Starbucks.
- O nie… - jęknął Tommo.
- Co się stało?- zapytałam
zdziwiona.
- Odwróć się. – wyszeptał mi
do ucha. Natychmiast wykonałam polecenie
szatyna. To co ujrzałam przerosło
wszystko. Za nami wędrowało chyba z
miliard dziewczyn, a do tego paparazzi.
Ohhh no !
- I co teraz ? – zapytałam i
spojrzałam na twarz chłopaka, a potem na nasze splecione dłonie. – wszyscy się
dowiedzą i na pewno wasz menadżer nie będzie zadowolony.- powiedziałam.
- Prędzej czy później by się
dowiedzieli. Nie przejmuj się. – powiedział i posłał mi szeroki uśmiech. Jak tu
się nie uśmiechnąć.. hahah W końcu dotarliśmy do punktu kulminacyjnego,
czyli starbucks. Zamówiliśmy swoje kawy
po czym usiedliśmy na którymś z wolnych
stolików. Naszą rozmowę przerwał mój telefon. Jednym płynnym ruchem odebrałam
połączenie, nie patrząc kto dzwoni.
- Hallo?- powiedziałam do
mojego rozmówcy.
- Hej Kate, mam nadzieję, że
nie masz planów na wieczór?- zapytał ….
Martin.
- Raczej nie..-
odpowiedziałam
- To świetnie..- usłyszałam
jego rozradowany krzyk. O co może chodzić… hmmm?
- A o co chodzi?- zapytałam
niepewnie.
- Reachel, musiała wziąć
kilka dni wolnego i nie miałem nikogo na zastępstwo. Poprowadzisz dzisiaj grupę
zaawansowaną o 20. – powiedział zadowolony.
- Uhhh a może Jade ?-
zapytałam z nadzieją…
- Nie, ona powiedziała , że
ma ważną sprawę do załatwienia. Po za tym wolałbym , żebyś to była ty…
To widzimy się wieczorem.-
powiedział i bez zbędnych ceregieli zakończył połączenie. No tak nadzieja matka
głupich… czemu to muszę być ja.
- Co się stało kochanie ? –
zapytał Louis. Dopiero po jego słowach
powróciłam do świata żywych.
- Muszę dzisiaj wieczorem
poprowadzić zajęcia…- powiedziałam zrezygnowana i wzięłam łyk kawy.
- Szoda, myślałem, że gdzieś
wyskoczymy. – powiedział smutny.
- Ja też tak myślałam. –
powiedziałam.- Hmm…. A może pójdziesz ze
mną ?- zapytałam. Chłopak na moje słowa szeroko się uśmiechnął.
- Świetny pomysł. – musną
moje usta, na co cichutko się zaśmiałam.
- Zajęcia zaczynają się o 20,
więc tak 19:30 musielibyśmy już jechać. – powiedziałam.
- Okey. Pojedziemy moim
samochodem. – zaproponował.
- Tylko weź ze sobą dres,
będzie ci wygodniej.- dopowiedziałam i posłałam mu promienny uśmiech, który
odwzajemnił.
- Wracamy ?- zapytał Lou.
- Chcesz żeby wasze fanki
mnie zabiły samym wzrokiem to okey.- oboje się zaśmialiśmy na moje słowa. Po chwili już wychodziliśmy z lokalu i
zmierzaliśmy w kierunku mojego domu. Po
kilku minutach byliśmy już na miejsce.
- To widzimy się dokładnie za
godzinę. – powiedział szatyn.
- Taaaak- powiedziałam po
czym pocałowałam chłopaka i weszłam do domu.
- Jade, już jestem!- krzyknęłam. Po chwili
ujrzałam zbiegającą przyjaciółkę wraz z Li.
- o koga ja tu widzę.-
zaśmiałam się i ucałowałam chłopaka w policzek na powietanie.
- Kupiłam sobie idealną
sukienkę na Twoje urodziny. – powiedziałam.
- Uuuuuuu pokazuj ! –
Żebyście widzieli minę brunetki kiedy pokazywałam jej mój „prezent „ od Louisa.
- Nieziemska..- tylko tyle
zdążyła powiedzieć.
- No nie ?- zaśmiałam się, a
Liam wraz ze mną.
*
- Jadę do studia na zajęcia
Byeeee- krzyknęłam na odchodne do naszych słodkich gołąbeczków.
Zamykając drzwi usłyszałam
klakson samochodu. Odwróciłam się i ujrzałam Louis’a. NO tak. Powinnam się tego
spodziewać. Ohhh Kate załamujesz totalnie…..
- Hej- powiedziałam wsiadając
do dobrze mi znanego czarnego bmw.
- Heeej- powiedział po czym
musnął moje usta.- jedziemy ?
- Jasne – odpowiedziałam i z
piskiem opon ruszyliśmy w kierunku studia tanecznego.
Nim się obejrzeliśmy już
zmierzaliśmy do specjalnej szatni dla pracowników. Postanowiłam zabrać tam ze
sobą chłopaka. W końcu przyjechaliśmy tu razem. Weszliśmy do środka i ujrzeliśmy to co w
każdej szatni. Czyli kilka ławek oraz szafki na kluczyk. Zaraz zaczęliśmy się
przebierać. Na zajęcia ubrałam bordowe spodnie dresowe oraz białą bluzkę
odsłaniającą brzuch i do tego czarne
krótkie convers’y. Lou był ubrany podobnie do mnie.
- Kate ? Mogę wejść ? –
usłyszeliśmy zza drzwi.
- Jasne- krótko
odpowiedziałam. Po chwili w drzwiach zawitał Martin.
- Oooo kogo moje piękne oczy
widzą.- powiedział widząc Tomlinsona. – co cię tutaj sprowadza ?
- Przyszedłem z Kate na
zajęcia. – odpowiedział patrząc podejrzliwie na mężczyznę.
- yhymmm- krótko przytaknął.
– Yyy Kate, po zajęciach chciałbym chwilkę z tobą porozmawiać. Okey ? –
skierował swoją wypowiedź do mnie.
- Okey.- krótko odparłam i
wstałam z ławki.
- Udanego treningu. –
powiedział po czym zostawił nas samych. Po chwili również zmierzaliśmy w
kierunku Sali numer 7.
- Witam- powiedziałam do
bardzo dużej ilości osób zgromadzonej w pomieszczeniu, o której zaraz dołączył
mój „ niezwykle utalentowany „ chłopak.- Dzisiaj wyjątkowo ja poprowadzę, te
zajęcia. To jak gotowi ?- zapytałam
chodź odpowiedź była oczywista. Po
chwili na Sali rozległa się muzyka i zaczęłam pokazywać kroki.
*2
godziny później *
- Pamiętajcie, żeby na
następne zajęcia poćwiczyć kroki. Dziękuję, do zobaczenia. – powiedziałam na
odchodne.
Po chwili na obszernej Sali
zostałam tylko ja i szatyn. Zaraz po
Sali rozległ się głośny gwizd, wydobywający się z ust chłopaka.
- Uuhh Była pani świetna.
Jaszcze tak ładna i zgrabna.- powiedział i poruszał zabawnie brwiami. – zapewne
ma pani cudownego i równie przystojnego chłopaka.- dodał na co się
zaśmiałam. Powoli zbliżał się do mnie z
tajemniczym uśmiechem. – a mogłaby pani dać mi prywatne lekcje. – na te słowa
już nie wytrzymałam i oboje zaczęliśmy
się śmiać. Po chwili dodatkowo chłopak złączył nasze usta w namiętnym
pocałunku. Z niechęcią się od siebie oderwaliśmy i poszliśmy
w kierunku szatni. Błyskawicznie się przebraliśmy i już zmierzaliśmy ku wyjściu
kiedy przypomniało mi się, że miałam pójść do Martina.
- Lou, zaczekasz w
samochodzie, musze jeszcze iść na chwilkę? – zapytałam chłopaka.
- Jasne- musnął moje
usta i poszedł do auta. Ja w tym czasie
cofnęłam się do biura mojego szefa. Stanęłam pod drzwiami i po chwili niepewnie
zapukałam.
-Proszę….- usłyszałam i
zniknęłam za sosnowymi drzwiami……
--------------------------------------------------------
Hej, moi kochani !
Przybywam do was z nowym rozdziałem. ;-) Nie jestem co do niego przekonana, ale ocencie sami. Następny powinien sie ukazać w sobotę, lub niedzielę. ;-) proszę komentujcie to naprawdę motywuję. Kocham was i bardzo dziękuję za miłe komentarze. Do następnego.
Kate ;-)
Liebsten Adward
Bardzo chciałabym podziękować
Lian Payncher za tą nominację. Nigdy bym nie przypuszczała takiego wyróżnienia.
Jeszcze raz bardzo dziękuję. A teraz
przejdźmy do pytań. ;-)
- Jest coś, czego się boisz ?
Odp.
Hmmm, wiem że to może i głupie, ale od małego zawsze bałam się pająków.
- Co najbardziej cenisz w ludziach ?
Odp. Trudne pytanie. Chyba szczerość, wierność
. Sądzę, że to podstawa szczególnie w
prawdziwej przyjaźni.
- Co jest
dla ciebie największą motywacją do pisania?
Odp. Moją motywacją do pisania są komentarze
czytelników. Kiedy wiem, że komuś podoba się moje opowiadanie, od razu nabieram
większej chęci.
- Wygrałaś na loterii 10 000 złotych. Na co je wydasz ? Uzasadnij.
Odp. To bardzo trudne pytanie. Haha Hmm sądzę, że tą
sumę przeznaczyłabym na podróż do Paryża dla moich rodziców. Zawsze chcieli
odwiedzić to miasto i byłabym bardzo szczęśliwa móc im to
podarować. ;-)
- Wyobraź sobie że za 24 godziny nastąpi koniec
świata. Co robisz ?
Odp. Heh na pewno nie zaczęłabym panikować.
Chociaż.. kto wie. Na pewno chciałbym
spełnić jedno ze swoich marzeń oraz oczywiście porządnie pożegnać się z rodziną
i przyjaciółmi.
- Czy zrobiłaś/zrobiłeś w swoim życiu coś, czego teraz żałujesz
?
Odp. Sądzę, że nie. Przynajmniej teraz nic nie
przychodzi mi do głowy. ;-D
- Wolałabyś mieć M&G z One Direction, czy
miejsce w pierwszym rzędzie na ich koncercie ?
Odp. Sądzę, że wystarczyły by mi miejsca w
pierwszym rzędzie na ich koncercie.
- Wolisz
kisiel czy budyń.
Odp.
Budyń.
- Masz jakiś
ulubiony cytat ? Jeśli tak, to jaki ?
Odp.
Bycie
singlem, nie znaczy, że jesteś słaby. To znaczy, że czekasz na wyjątkową osobę
~ Niall Horan ( kocham te słowa… )
- Zmieniłabyś/zmieniłbyś coś w swoim życiu.
Odp.
Może moje życie nie jest idealne, ale gdybym miała taką możliwość,
pozostawiałbym je takie jakie jest.
- Jakiej
swojej cechy charakteru nie lubisz ?
Odp. Hmmmmm….. nie przepadam za swoją
gadatliwością. Mimo iż na lekcji siedzę cicho jak mysz pod miotłą, to jestem
tak wygadana, że chyba wszystkich ode mnie uszy bolą. Przynajmniej moim
zdaniem.
Dobrze. A teraz blogi, które
nominuję. ;-)
http://midnight-in-london.blogspot.com/
A o to moje pytania do
nominowanych ;-)
1. Jak to się stało, że założyłaś bloga ?
2.
Co motywuję cię do pisania ?
3.
Masz swojego ulubieńca z One Direction ?
Jeśli tak to kogo ?
4. Jak widzisz siebie za 20 lat ?
5. Napisz
trzy fakty o sobie.
6. Jaka jest twoje ulubiona potrawa ? ( wybierz
tylko jedną )
7. Od kiedy jesteś Directioner ?
8.
Lubisz czytać książki, czy unikasz ich jak ognia ?
9.
Co byś chciała w sobie zmienić ? Swoją
odpowiedź uzasadnij. ( chodzi mi o cechy
charakteru )
10.
Masz jakiegoś zwierzaka domowego ?
11.
Jak uważasz. Przyjaźń damsko-męska istnieje ? Odpowiedź uzasadnij.
sobota, 1 lutego 2014
ROZDZIAŁ 6
Nie pamiętam kiedy się tak
dobrze wyspałam. Już zapewne minęło trochę czasu od kiedy się obudziłam, ale za
nic nie chciałam otwierać oczu. Też tak
macie ? Pamiętam, że jak chodziłam jeszcze do szkoły to mama musiała mnie
dosłownie zrzucać z łóżka , abym w końcu stanęła na nogi. Ehhhhhh stare dobre
czasy. Chyba….
W końcu leniwie podniosłam
swoje ociężałe powieki. Pierwsze co ujrzałam to idealnie biały sufit. Obróciłam
głowę na lewą stronę i zobaczyłam jeszcze słodko śpiącego Louisa. Ohh jak on ślicznie wygląda kiedy śpi. Tak
niewinnie. ………. Omg, o czym ty myślisz Kate…??? Postanowiłam w końcu
wstać. Najpierw skierowałam się do
łazienki, ponieważ zapewne wyglądałam koszmarnie. W końcu cała ja. Wzięłam
szybki prysznic, a włosy spięłam w kłosa.
Cichutko aby nie obudzić śpiącego chłopaka, wyszłam z pokoju. Zeszłam po schodach do przestronnej kuchni,
skąd dochodził nieziemski zapach.
Wyjrzałam zza rogu . Ujrzałam
Hazzę w fartuchu gotującego coś
na kuchence. Ummmmm idealny moment aby wypytać
chłopaka o wczorajszą sytuację.
- Hej- powiedziałam wchodząc głębiej do pomieszczenia.
- O Kate, hej –
powiedział po czym ukazała swoje
dołeczki w czarującym uśmiechu.
-Ummm co pichcisz ? –
zapytałam, nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- Moje słynne naleśniki. –
powiedział dumnie na co oboje po chwili się zaśmialiśmy.
- Gdzie zgubiłaś Tommo?-
zapytał po chwili.
- Jeszcze śpi- krótko odpowiedziałam. Zapadała cisza.-
Harry..- zaczęłam ale po chwili do pomieszczenia wpadł Niall wraz z Zayn’em.
- Co na śniadanie? –
wypytał Blondyn. O tak.. ten to tylko o
jedzeniu…..
- Oooooo moje ulubione
naleśniki ! – wykrzyknął zaraz po nim Mulat.
Po chwili wszyscy spojrzeli
się na mnie znacząco. O co im znów chodzi.
- Co ? Mam coś na twarzy czy
co ? – zapytałam.
- Nie. Po prostu masz fajne
ubranie- powiedział Niall po czym dostał od Styles’a po głowie.
Zaraz, zaraz…. Ohhh Kate. Jak
mogłaś zejść na dół do tych potencjalnych zboczeńców w za dużej koszulce oraz
czarnych koronkowych majtkach. OMFG. Kate! Zacznij myśleć. Natychmiast poleciałam po schodach do pokoju Lou.
Wparowałam tam jak torpeda i jeszcze z dołu dochodził tu śmiech chłopaków. Nie
no pozabijam ich po kolei. Sprawdziłam godzinę na telefonie. Dochodziła
12. Postanowiłam obudzić Louisa. Usiadłam
po turecku obok niego na łóżku.
- Louuuu….- wyszeptałam i
lekko potrząsnęłam chłopaka po ramieniu..- Loui……- powtórzyłam.
- Jeszcze chwilkę mamo…..-
powiedział i przewrócił na drugi bok.
- to ja wyglądam tak
staro???!!!- oburzyłam się.
- Co co ??!!- Lou
natychmiast przyjął pozycję siedzącą i
spojrzał na mnie.
- Właśnie powiedziałeś do
mnie „mamo” – wzięłam pierwszą lepszą poduszkę i uderzyłam nią szatyna.
- Ej ! – zaśmiał się, a ja
wraz z nim.
- Długo już nie śpisz?-
zapytał po chwili.
- Hmmm w zasadzie to nie wiem. – zaśmiałam
się..- byłam już na dole, ale musiałam uciec od tych zboczeńców.- oboje
zaśmialiśmy się na te słowa. Zabrałam swoje wczorajsze ubrania i poszłam do łazienki
aby się przebrać. Chwilę potem oboje schodziliśmy na śniadanie przygotowane
przez Harr’ego. W końcu nie udało mi się wypytać o jego zachowanie. Trudno może
następnym razem. Wszyscy usiedliśmy do
stołu. Zayn wraz z Nialler’em cały czas
patrzyli się na mnie znacząca. Ohhh tym tylko jedno w głowie.
- Jade? – zagadał Lou.
- Hmmm?
- Jak spałaś?- zapytał na co
oboje zaczęliśmy cicho chichotać.
- Dobrze. – krótko
odpowiedziała po czym wzięła kawałek kolejnego naleśnika.
- A ty Li jak spałeś?-
dopytał go Styles.
- Świetnie. – odpowiedział i
wymienili się z panną Swan spojrzeniami.
- No wiecie…. Ja tam
słyszałem jakieś sapanie z ich pokoju….- zaczął się śmiać Tommo. Jade prawie na
te słowa wypluła sok, który właśnie popijała.
Natychmiast jej wzrok spoczął na sylwetce szatyna.
- Wiesz co, mi też coś obiło się o uszy coś w stylu „
ohh tak Li” – wykrztusił z siebie Niall
dodatkowo próbując podrobić głos dziewczyny na co wszyscy wybuchliśmy
niepohamowanym śmiechem.
- Ohh dajcie spokój. mówiłam
dom wariatów. – westchnęła Jade.
- Dokładnie. – przytaknęłam
jej.
*
- Byeeee- powiedziałyśmy
żegnając się z chłopcami i w końcu ruszyłyśmy do naszego ukochanego domu.
- To do czego doszło między
wami ?- zapytałam kiedy już spacerkiem w gorącym słońcu szłyśmy chodnikiem.
- Między mną, a kim?-
zapytała. Ohh jade, jesteś taka głupią,
czy tylko udajesz ? – zapytałam siebie w
myslach.
- No z Payn’em..- dodałam.
- Aaaa- zamyśliła się na
chwilkę po czym spojrzała na mnie znacząco. To spojrzenie mogło znaczyć tylko
jedno.
- Całowaliście się
!-wykrzyknęłam uradowana.
- Taaaak, tylko nie mów nic
chłopcom. Nawet Lou!- zagroziła.
- Okey, okey…- przytaknęłam.
- Ale się cieszę. –
powiedziała z szerokim uśmiechem.
- Ja tak samo. –
powiedziałam. Po chwili już wchodziłyśmy
do sporych rozmiarów przedsionka i ściągałyśmy buty.
- To co dzisiaj robimy ?-
zapytała moja przyjaciółka.
- Dochodzi 19 więc co nam
pozostaje niż obejrzenie dobrego filmu?- zapytałam chodź odpowiedź była
oczywista.
- Idę robić popcorn. – powiedziała
na co obie się zaśmiałyśmy.
*jakiś
czas później *
- Oh no pocałuj ją w końcu …-
jęczała Jade, przy okazji obżerając się kolejną porcją popcornu.
Kiedy brunetka byłą zafascynowana filmem, ja cały czas
bawiłam się telefonem. W pewnym momencie wydał on krótki dźwięk oznaczający
przyjście nowej wiadomości. Natychmiast jednym płynnym ruchem odblokowałam
klawiaturę.
Od Lou
Hej, mam nadzieję, że cię nie
obudziłem. ;-) Co powiesz, abyśmy jutro do południa wyskoczyli do galerii w
centrum oraz kawę ? ;-)
Nie zwlekałam ani chwili z
odpowiedzią. Natychmiast zaczęłam pisać .
Do Lou
Nie haha ;-) bardzo chętnie.
Od Lou
Zadzwonię do ciebie koło 10 i
wtedy się umówimy. Dobranoc. Xoxo
Kocham cię ;-)
Do Lou
Ok. dobranoc. Ja ciebie też
Xoxo.
Uśmiechnęłam się szeroko do
ekranu mojego białego iPhona.
- Ehhh szkoda że się
skończyło. – jęknęłą Jade podnosząc się
z kanapy do pozycji siedzącej- a ty co się tak szczerzysz do telefonu jak głupi
do sera ? – zapytała.
- Co co ?? - Nagle się ożywiłam.
- Ahhh nie ważne. Idę spać. –
powiedziała.
- Ja tak samo. –
odpowiedziałam i obie poszłyśmy po schodach do swoich sypialni.
Wzięłam szybki prysznic, a
potem ubrałam moją ulubioną piżamę, po czym dosłownie wskoczyłam do mojego
niezwykle wygodnego łóżka. Natychmiast odpłynęłam do krainy Morfeusza….
*
następnego dnia *
Od dobrych kilku minut ktoś
cały czas próbuje się do mnie dodzwonić . W końcu zrezygnowana wyjęłam go z pod
poduszki i odebrałam połączenie.
-Nie wiem kim jesteś, ale
musisz mieć naprawdę ważny interes do mnie, masz 20 sekund, aby powiedzieć mi
to co masz do powiedzenia , a ja w tym czasie szukam czegoś czym mogłabym cię
natychmiast udusić. - powiedziałam na jednym wdechu.
- Chcesz udusić swojego
chłopaka ? – zapytał męski głos.
- Tommo?- zapytałam jak
głupia.- Czemu budzisz mnie w środku nocy?
- Środkiem nocy nazywasz 11
rano ? – zaśmiał się.
- Co ?- byłam bardzo
zaskoczona.- Przecież jest jeszcze ciemno. – dodałam po chwili.
- Ohhh kate, może odsłoń
rolety. – powiedział zrezygnowany.
Zrobiłam tak jak powiedział. Za oknem ujrzałam piękne słońce.
- Wow, chyba Jade mnie czymś
wczoraj nafaszerowała. – zaśmiałam się.
- Chyba tak….- a on wraz ze mną. – to przyjdę do ciebie za
30 min. Do zobaczenia. Byeee- rozłączył się zanim zdążyłam cokolwiek dodać.
Ugh. Ale nie chce mi się wstawać. Leniwie poszłam do łazienki gdzie
wzięłam prysznic, który miał postawić
mnie na nogi. Następnie zrobiłam lekki
makijaż i wysuszyłam moje włosy, które
zostawiam rozpuszczone. Po wykonaniu
tych wszystkich czynności stanęłam pod
wielka dębową szafą i nie wiedziałam co założyć. Na dworze na pewno było dość
ciepło. W końcu zdecydowałam się na jasne jeansowe szorty, błękitną bokserkę, w tym samym kolorze
wysokie convers;y i kremowy cieniutki sweterek do kolan. Całość prezentowała
się dość dobrze. Akurat kiedy zakładałam sweter
usłyszałam dzwonek do drzwi. Wow, ale miałam tępo. Szybko chwyciłam szarą torbę wraz z iPhone’m
i zbiegłam po schodach otworzyć drzwi.
Oczywiście ujrzałam w nich
uśmiechniętego od ucha do ucha szatyna.
- Hej- powiedziałam po czym
szybko musnęłam jego usta.
- Gotowa ?- zapytał.
- Już tylko napisze Jade
karteczkę, że wychodzę.- powiedziałam. Zrobiłam to co miałam i po chwili już
trzymając się za ręce ruszyliśmy w
stronę centrum.
______________________________
Kochani!
Przybywam do was z kolejnym
rozdziałem. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Chyba wyszedł całkiem dobrze, ale oceńcie sami. ;-) Mam niestety dla was
smutną wiadomość. Kończą mi się
ferie i nie będę miała dużo czasu na
pisanie rozdziałów. Mam bardzo dużo testów oraz w tym roku piszę egzamin więc
sami rozumiecie. Postaram się pisać
rozdziały w soboty, a potem co tydzień dodawać w niedzielę. Ale nic nie
obiecuję. Zrobię co w mojej mocy. ;-)
Proszę komentujcie bo to mnie
motywuje i przy najmniej wiem, że mam dla kogo pisać. Do następnego, buziaki
Wasza Kate ;-)
P.S jak podoba wam sie nowy teledysk chłopców do MM?? NIe mogę przestać go ogladać. XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)