niedziela, 2 marca 2014

ROZDZIAŁ 10

Reszta dnia minęła mi równie szybko jak się zaczęła. Zanim się obejrzałyśmy już szłyśmy szykować się na imprezę.  Poszłam do swojego pokoju gdzie wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy moim ulubionym fiołkowym szamponem. Później zrobiłam mocniejszy makijaż i wysuszyłam włosy, które postanowiłam zostawić rozpuszczone.  Następnie założyłam moją nową sukienkę. Była to prosta krótka kremowa sukienka z  kloszem od pasa, bez pleców. Do tego ubrałam pasujące w tym samym kolorze szpilki na platformie.  Kilka razy uważnie przejrzałam się w lustrze. Muszę przyznać, że wyglądałam bardzo dobrze. Mam nadzieję, że zrobię dobre wrażenia na tych wszystkich ludziach.   Po chwili  włożyłam telefon do mojej ulubionej kopertówki i wyszłam z pokoju.  Ponieważ miałam bardzo wysokie szpilki  ostrożnie zeszłam ze schodów po czym udałam się do salonu, gdzie czekała na mnie Jade.
- I jak ?- zapytałam. Dziewczyna natychmiast się odwróciła w moją stronę i wytrzeszczyła oczy.
- Wow ! Ale pięknie wyglądasz. – powiedziała i podeszła do mnie.
- Dzięki. Ty też świetnie wyglądasz.- powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- To idziemy ?- zapytała z błyskiem w oku.
- Jasne.- odpowiedziałam.  Zamknęłyśmy drzwi na klucz i ruszyłyśmy do willi chłopców. Zbliżając się do celu, coraz bardziej dało się słyszeć grającą muzykę.  Po chwili już znalazłyśmy się na posesji . Zapukałyśmy, chodź oczywiste było, że nikt nas nie usłyszy, więc nie czekając ani chwili dłużej weszłyśmy do środka.  W środku było jeszcze głośniej niż na zewnątrz. Wraz z moją przyjaciółką skierowałyśmy się do ogromnego salonu gdzie przebywała większość gości.    Spośród tłumu tańczących  spróbowałyśmy odnaleźć naszych chłopców.  Przeciskając się przez imprezowiczów dostrzegłam siedzącego przy barze Harr’ego. Natychmiast do niego podeszłam.
- Hej- powiedziałam i ucałowałam chłopaka w policzek na powitanie.
- Hej- odpowiedział i odwzajemnił mój gest.- ślicznie wyglądasz. – dodał.
- Dziękuję. – odpowiedziałam z uśmiechem i usiadłam obok bruneta. – Gdzie reszta?
- Dobre pytanie- zaśmiał się, a ja wraz z nim. – pewnie gdzieś w okolicy.
- O Kate!- wykrzyknął Niall, aby przekrzyczeć grającą muzykę.
- Hej-przywitałam się z blondynem i usiadłam na barowym krześle. Zamówiłam mojego ulubionego drinka, którego już po chwili spożywałam. Cały czas zastanawiałam się gdzie podziewa się reszta.  W czasie mojej niezwykle inteligentnej rozmowy z trochę pijanym Zaynem, ktoś objął mnie od tyłu. Owym ktosiem okazał  się nie kto inny jak mój ukochany Tommo.
- Hej, pięknie wyglądasz.- wyszeptał do mojego ucha, a mnie przeszły przyjemne dreszcze.
- Hej, dziękuję.- odpowiedziałam i stanęłam twarzą w twarz z szatynem.
- Zatańczysz ?- zapytał.
- To chyba oczywiste.- oboje się zaśmialiśmy. Natychmiast znaleźliśmy się pomiędzy tłumem tańczących gości.  Musze przyznać że świetnie się bawiłam.  Po jakimś czasie, nawet trudno mi powiedzieć kiedy, bo straciłam rachubę czasu, włączyli wolną piosenkę. Od razu znalazłam się w silnych ramionach Louis’a.
-Świetny z ciebie tancerz. – powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- To chyba oczywiste. W końcu miałem najlepszą nauczycielkę.- powiedział i puścił mi perskie oko. Cichutko się zaśmiałam.  Przetańczyliśmy razem, sporo piosenek. W końcu moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, więc udaliśmy się w kierunku prowizorycznego baru. 
- O Li !- wykrzyknęłam widząc bruneta.  Natychmiast się z nim przywitałam i złożyłam życzenia.
- I jak podoba wam się impreza?- zapytał o dziwo trzeźwy jeszcze Harry.
- Super..- odpowiedziałam popijając drinka na kolanach Tomlinsona.
- Świetnie. Tylko nie znamy połowy ludzi tutaj zgromadzonych, ale jest cudownie.- zaśmiałyśmy się wraz z Jade.
- To fajnie, że wam się podoba. – dodał z uśmiechem Niall.
- Jaki kot?- zapytał z głupim uśmieszkiem już całkowicie pijany Malik.
- Chodź stary. Trochę przesadziłeś.- zaśmiał się Liam.- zaraz wracam.- powiedział do naszej grupki i oddalił się wraz z mulatem.  W tym czasie wszyscy zamówiliśmy sobie kolejnego drinka. Musze przyznać, że chłopcy zamówili dobrego barmana.  Nigdy w życiu nie piłam tak pysznych drinków…

                                                                         *
Leniwie przeciągnęłam się wydając ciche mruknięcie i otworzyłam oczy.  Mój wzrok spoczął na śnieżno białym suficie, ale nie na długo.
- Hej aniele. – wyszeptał mi we włosy doskonale mi znany męski głos. Natychmiast obróciłam się na drugi bok twarzą do szatyna .
- Hej- odpowiedziałam z szerokim uśmiechem i musnęłam rozgrzany policzek chłopaka.
- Jak się spało?- zapytał po chwili.
- Z tobą ? Cudownie. – odpowiedziałam, na co ten się zaśmiał. – Która godzina ?- Szatyn sięgnął po swój telefon.
- 14.20- odpowiedział przeciągając się i ziewając. Leniwie podniosłam się do pozycji siedzącej, aby po chwili stanąć na równe nogi. Zabrałam swoje ubrania z oparcia jednego z foteli znajdujących się w pokoju i ruszyłam do łazienki. W kilka minut wykonałam codzienne czynności, po czym ubrałam się w wczorajsze ubrania. 
- Mogę ?- usłyszałam głos Louis’a kiedy zdążyłam dopiero ubrać bieliznę.
- Jasne- odpowiedziałam.
- Uuu ale ładnie wyglądasz.- powiedział z zadziornym uśmieszkiem delikatnie całując moją szyję. Przeszły mnie przyjemne dreszcze a w moim brzuchu pojawiło się tysiące motyli. Cichutko się zaśmiałam.
- Przyszedłem tylko po koszulkę- odpowiedział przy okazji patrząc w lustro i układając sobie włosy.  Ja w tym czasie założyłam resztę mojej odzieży.  Zabrałam z szafki nocnej swojego iPhona i zeszłam schodami do kuchni.  Powolnym krokiem weszłam do pomieszczenia gdzie zastałam wszystkich oprócz mojego ukochanego i Malika.
- Hej- powiedziałam z uśmiechem, odpowiedziało mi zrozumiałe mruknięcie.
- Kac morderca ?- zapytałam ze śmiechem.
- Yhymmm- przeciągnęła moja przyjaciółka.
- A ty nie masz kaca?- zapytał zdziwiony Harry.
- Nie- odpowiedziałam robiąc sobie kawę.
- To dziwne, przecież wypiłaś kilka mocniejszych drinków.- powiedział Loczek i spojrzał się na mnie wyczekującą.
- Ma się tą mocna głowę.- zaśmiałam się.
- Dokładnie.- dołączył się do mnie Tomlinson, siadając przy stole i zajadając się kanapkami przygotowanymi przez któregoś z domowników.
- A gdzie Malik?- zapytałam odsuwając krzesło.
- O wilku mowa- zaśmiał się Liam.
- Ughhhh ciszej.- wyszeptał z skwaszoną miną.
- Nie trzeba było tyle pić. – zaśmiał się Daddy.
- Tsaaa- odpowiedział i zażył kilka tabletek przeciwbólowych.
- To jak z tym wyjazdem ?- zapytał Nialler.
- Jutro o 11 wyruszamy.- powiedział Payn, biorąc spory łyk kawy.
- Yhymmm- mruknął Harry.  Ja w tym czasie zajadałam się przepysznymi kanapkami. 
- Przepraszam – powiedziałam wychodząc z kuchni i zabierając ze sobą dzwoniący telefon. Wyszłam na taras.
- Halo ?- powiedziałam do mojego tymczasowego rozmówcy. Podeszłam do barierek i oparłam się o nie.
- Witaj Kate.- odpowiedział mi męski głos.
- Przepraszam, ale z kim rozmawiam ?- zapytałam zaskoczona. Skądś rozpoznawałam ten głos, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
- Nie pamiętasz mnie?- zaśmiał się. – Przecież to ja twój chłopak Michael.
Słysząc to moje serce nagle zamarło. Nie, nie, nie to nie może być prawda !!! Błagam nie ! Nagle przestałam mieć czucie w nogach.
- Czego chcesz ?- zapytałam oschle. Starałam się włożyć w te słowa jak  najwięcej jadu.
- Ohhh kochanie, nic się nie zmieniłaś- powiedział. Mimo iż go nie widziałam, mogłam przysiąc, że zaczął się perfidnie uśmiechać.
- Daj mi spokój.! Mówiłam że nie jesteśmy już razem. Nienawidzę cię!
- Ohhh skarbie nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi.- znów się zaśmiał. –a teraz słuchaj uważnie.  W środę, chcę cię widzieć w parku koło starego dębu o 21. Masz przyjść sama. Jak powiesz komukolwiek  o naszym spotkaniu  obiecuję ci , że już nigdy więcej nie zobaczysz swojego kochasia. Zrozumiano ?!- przełknęłam ślinę, a  w moich oczach stanęły słone łzy. Doskonale wiedziałam do czego zdolny jest ten chłopak.
- Tak.- odpowiedziałam cicho i pojedyncze łzy  znalazły swoje ujście.
- Wyśmienicie.  To do zobaczenia już niedługo słonko. – powiedział i zakończył rozmowę.
Pewnie zapytacie jak się teraz czułam ? Otóż ku mojemu ogromnemu zdziwieniu nie czułam nic, oprócz ogromnego strachu.  Jak o w ogóle  zdobył mój numer?! Przecież się od niego odizolowałam. Jakim cudem on powrócił ?!
- Kate ? o tutaj jesteś wszyscy się zastanawiali gdzie jesteś.- zaśmiał się Lou podchodząc do mnie. Odwróciłam się do niego i wymusiłam sztuczny wymuszony uśmiech. – Wszystko dobrze?- zapytał z troską i objął mnie w talii.
- Tak- odpowiedziałam niepewnie. 
- To dobrze. Chodź, oglądamy film.- powiedział i chwycił mnie za rękę po czym poszliśmy w kierunku domu.

Nie mogę nikomu powiedzieć. Jestem sama zupełnie sama, bez niczyjego wsparcia. . Znowu. Historia zaczyna się powtarzać.  

------------------------
Witajcie kochani. 
przybyłam do was z nowym rozdziałem. Ogółem miał pojawić się dopiero za tydzień, ale wróciłam wcześniej więc o to jest. Mam nadzieję, że  przypadł wam do gustu. Nie wiem kiedy pojaiw sie następny. wszystko zalezy od mojej weny i liczby komentarzy. prosze komentujcie przez to mam większą motywacje do pisania. Buziaczki Kate