poniedziałek, 27 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 5


Obudził mnie jak zwykle dźwięk budzika.  Znalazłam go zakopanego głęboko wśród pościeli.
Z nieukrywaną niechęcią wstałam z łóżka i udałam się do łazienki.  Wzięłam prysznic, zrobiłam makijaż,  włosy spięłam w niedbałego koka.  Zaraz po wyjściu z łazienki poszłam do dębowej szafy. Dzisiaj, wybrałam   turkusowe rurki,  biały top, odkrywający brzuch i  białe wysokie convers’y. Ubrana zeszłam do kuchni. Jade pewnie była w łazience, więc postanowiłam przygotować śniadanie.  Zabrałam się za robienie naleśników. Kiedy ułożyłam wszystko na stole, do kuchni weszła Jade.
- Hej- powiedziała.
- Hej, mogą być naleśniki? – zapytałam siadając przy stole.
- Jasne, przecież wiesz że uwielbiam twoją kuchnię.- powiedziała i dosłownie rzuciła się na jedzenie.
- Mhhhmmhhmm pyszne – powiedziała z pełną buzią.
- Cieszę się, że ci smakuję.- zaśmiałam  się.
Po skończonym posiłku poszłam pozmywać. Po wykonanej czynności, chwyciłyśmy torby i poszłyśmy do samochodu.  Całą drogę przegadałyśmy. Głównie gadałyśmy o chłopcach.  Zanim się spostrzegłyśmy  byłyśmy na miejscu.  Wysiadając z auta, dostrzegłam czarny samochód parkujący obok nas. Ku mojemu ogromnemu zaskoczenie wysiedli z niego chłopcy. Kiedy zobaczyłam Lou szeroko się uśmiechnęłam, on również.
- O  hej, dziewczyny. – powiedział Harry.
- Hej- powiedziałyśmy, przywitałyśmy się z chłopcami buziaczkiem w policzek. Na koniec został mi Lou. Delikatnie musnęłam jego usta a po chwili trwaliśmy w długim i namiętnym pocałunku.
- Uuuuuuuuuuu….
- Czy my o czymś nie wiemy ? – zapytał Liam
- No co ?  Nie mogę pocałować swojej dziewczyny ? – zapytał Lou.
Ja cichutko się zaśmiałam z min całej reszty.
- To wy jesteście razem ?- zapytał  Styles.
- Taaaak- powiedział i wtuliłam się w Tommo.
- Ale super !- wykrzyknął Zayn  Wszyscy się bardzo ucieszyli i natychmiast nas wyściskali. Po dłuższej rozmowie, zorientowaliśmy się, że cały czas stoimy przed budynkiem. Natychmiast weszliśmy do środka.  Lou splótł nasze dłonie, przez co znów czułam przysłowiowe motylki w brzuchu. Ughh
- O jesteście- powiedział Martin.  Gdy zobaczył  nasze splecione ręce uśmiech zszedł mu z twarzy, ale nic nie mówił. – Niestety tylko wolna jest jedna przebieralnia, więc musicie iść tam w siódemkę. Wasze ubrania do teledysku już tam są. Sądzę, że zorientujecie się, które są czyje. –powiedział  i  wrócił do siebie , do gabinetu.
Zaraz się tam udaliśmy.  Weszliśmy do pomieszczenia i położyłam torbę na ławce pomiędzy Lou, a Jade.
- Ja się tu z nimi  nie będę  przebierać. – Powiedziała moja przyjaciółka.  Ja się zaśmiałam.
- Nie przesadzaj Jade. – powiedziałam.  Sama zaczęłam ściągać  spodnie.  Harry  się na mnie dziwnie spojrzał.
- Coś ze mną nie tak ? – zapytałam.
- Nie, nie- Chłopak jakby ocknął się i sam zaczął się rozbierać.  Zaraz już byłam ubrana.  Do teledysku miałam czarne rurki,  biały top, odkrywający brzuch i  wrzosowe lity. Muszę przyznać, że wyglądałam całkiem dobrze.  Zaraz po przebraniu się poszliśmy do naszych stylistek, które zrobiły nam profesjonalny makijaż. Zaraz po tym zaczynaliśmy zdjęcia. Muszę przyznać, że chłopcy bardzo się postarali i skończyliśmy wszystko bardzo szybko.
- Świetnie wam wyszło. Możecie pójść się przebrać i dziękuję za współpracę. – powiedział Martin.
Zaraz po tym poszliśmy do szatni.
- Ej, może jakoś oblejemy zakończenie zdjęć.- powiedział Zayn.
-  Dobry pomysł .- powiedział Niall
- To może wpadniecie do nas, na mały seans filmowy o 20 ? – zapytał Loczek.
-Mi pasuję- powiedziała Jade spojrzała na mnie.
- Mi też. – uśmiechnęłam się.
- To jesteśmy umówieni- powiedział Nialler.
- Taaak- powiedziała ucieszona Jade.  Szybko przebraliśmy się  i wyszliśmy  ze studia. 
Chłopcy z Jade, szli przodem,a ja z Lou z tyłu trzymając się za ręce.
-To widzimy się wieczorem. – powiedział uśmiechnięty chłopak.
- Taaaak, ale dopiero wieczorem- powiedziałam.
Doszliśmy do naszych samochodów.
- To do zobaczenia. – powiedział Hazza.
Na pożegnanie ucałowałam każdego a policzek, a Tomlinson’a delikatnie w usta.
- Byeee- powiedziałyśmy i pojechałyśmy w stronę domu.
-  To którego z nich zamierzasz dzisiaj ostatecznie poderwać. – zapytałam ze śmiechem Jade.
- No ej- lekko mnie szturchnęła.  Zrobiła zamyśloną minę i powiedziała- Liam’a.
- Uuuuuu Jade, no nieźle. Tego to ja się po tobie nie spodziewałam. – zaśmiałam się.
- No co ?- zapytała.
- Będziecie razem ładnie wyglądać.- powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
Jade, jakby chwilę się zastanawiała i w koncu powiedziała:
- No nie ?- wybuchnęłyśmy śmiechem.
Po kilku minutach byłyśmy na miejscu. Wyszłyśmy z auta powoli szłyśmy do drzwi kiedy Jade, gwałtownie stanęła.
- Co się stało ? – zapytałam, lekko zaniepokojona .
- Co my ubierzemy ??!!- zrobiła  przerażoną minę.
- Jade, mamy miliony ubrań i w dodatku idziemy tylko do chłopców.
- Ehhhh, ale jakoś muszę wyglądać, jak mam poderwać Payn’a.
Zaśmiałam się i otworzyłam drzwi po czym weszłam do środka.
- Nie martw się, pożyczę ci coś.- powiedziałam.
- Ohh dziękuję- powiedziała i mocno mnie przytuliła.
- Oh..a J..a..d.e nie duuu..ś mnieeee- wydusiłam z siebie.
- Ups przepraszam-  zaśmiała się, a ja wraz z nią.
Popołudnie zleciała nam szybko.  Chwilę posiedziałam na Twitterze i popisałam z Louisem, obejrzałyśmy jakąś komedię z Jade i długo wybierałyśmy ciuchy dla niej. Jade założyła mąją czarną miniówkę, biały top i balerinki.
 Ja natomiast założyłam jasne niebieskie , powycierane jeansy, biały top, na to czarny sweterek i czarne wysokie convers’y. Włosy związałam w niedbałego koka.  Dochodziła już 20 więc wyszłyśmy z domu.  Spacerkiem , rozmawiając szłyśmy w kierunku domu chłopców. Zaczęło się powoli ściemniać ale nie przeszkadzało nam to. Po  chwili doszłyśmy do pięknego i najbardziej wyróżniającego się  domu na tej ulicy.  Weszłyśmy po za ogrodzenie. Idąc w kierunku  dębowych drzwi podziwiałyśmy ogromny ogród oraz pokaźnych rozmiarów basen. Zapukałyśmy do drzwi.  Po kilku sekundach stanął w nich Harry.
- Hej, przywitałyśmy się z nim buziakiem w policzek i weszłyśmy do sporych rozmiarów przedsionka. Dalej zostałyśmy skierowane  do salonu, utrzymanego w ciepłych kolorach.
- Hej- przywitałyśmy się z każdym z chłopaków. Lecz kogoś mi brakowało…
-Lou jest u siebie w sypialni.- poinformował mnie Niall, zupełnie tak jakby czytał mi w myślach.- pierwsze drzwi na prawo. – dodał po chwili. Uśmiechnęłam się szeroko w podziękowaniu i udałam się po schodach na górę.  Szybko pokonałam przeszkodę  i stanęłam pod drzwiami sypialni.  Zza nich można było usłyszeć brzdąkanie gitary oraz  piękny głos szatyna.  Cichutko zapukałam nie chcą za bardzo mu przeszkadzać po czym uchyliłam sosnowe drzwi.  Oparłam się o framugę i przysłuchiwałam się  chłopakowi.  Po chwili  skończył grać i zapadła cisza. 
- Łał… ale masz piękny głos- przerwałam tą ciszę. Louis natychmiast się odwrócił i uśmiechnął na mój widok. Przynajmniej tak mi się wydawało.
- Hej piękna- powiedział po czym wolnym krokiem do mnie podszedł, aby się przywitać.  Po chwili musnął delikatnie moje usta, na co kąciki moich ust lekko podniosły się ku górze w ledwo zauważalnym uśmiechu.
- Dobrze znowu ciebie widzieć. Stęskniłem się za tobą- powiedział po chwili.
- Tommo widzieliśmy się kilka godzin temu. Po za tym mieszkam kilka domów dalej. – zaśmiałam się, a po chwili on wraz ze mną.
- Ale i tak zdążyłem się stęsknić. – powiedział i uśmiechnął się szeroko, a ja wraz z nim.
- Idziemy na dół? Reszta pewnie już na nas czeka.- powiedziałam i skierowałam się schodami do salonu, z skąd już można było usłyszeć wrzaski chłopaków.
- Oddawaj mojego żelka !!!!- Niall biegł na około sofy za Mulatem. Po chwili ten włożył do buzi czerwonego miśka Haribo i połknął go na oczach blondyna.
- Jak mogłeś !! To był ostatni. Nie no Malik  foch Forever !- zrobił urażoną minę Horan po czym dosiadł się do Li na kanapie.
- O Kate! Dobrze  że już jesteś. Czuję się jak w domu wariatów.- westchnęła Jade.  Natychmiast koło niej usiadłam i szepnęłam na ucho :
- Ja też. Ale cóż zrobić na zewnątrz mężczyźni, a w środku jeszcze dzieci. – obie się zaśmiałyśmy.
- O czym plotkujecie- dosiadł się do nas Tomlinson.
- A o niczym – odpowiedziała panna Swan.
- To co oglądamy ?- dołączył się Harry.
- Horror- rzucił Niall
- Horror- dodał swoje trzy grosze Styles
- Komedia- powiedziała Jade.
-  Zdecydowanie horror- powiedział Malik., po czym dostał poduszką od Jade.
- No co ?- uśmiechnął się czarująco.
- Uhhhh- westchnęłam.
- Czyli Horror- podsumował Tommo i włożył odpowiednią płytę do odtwarzacza.
 Wszyscy wygodnie rozsiedli się na kanapie i fotelach. Ja usiadłam pomiędzy Lou, a Styles’em.
Film się zaczął. W sumie nie był taki zły.
- Niall, możesz ciszej wyżerać resztki naszego jedzenia ???!!- westchnął  Li….
Nie dziwię się mu.
- Nie czepiaj się- odgryzł mu się Blondyn. 
- Aaaaaaa!- pisnęła  Swan i wtuliła się w Payn’a. ten nie protestował tylko uśmiechnął się szeroko.
Ja również wtuliłam się  Mojego chłopaka. Kurcze nie mogę się do tego  przyzwyczaić. Ehhhhh, no tak cała ja. Kątem oka zobaczyłam jak Harry nagle posmutniał ale gdy zauważył że go obserwuję uśmiechnął się sztucznie. Doskonale znam ten uśmiech. Sama niegdyś bardzo często z niego korzystałam, ale może to opowiem wam kiedy indziej…
Postanowiłam później wypytać o to kędzierzawego. Niestety ku niezadowoleniu chyba w  wszystkich w tym pomieszczeniu, zaczęły lecieć napisy końcowe.  Sprawdziłam godzinę na moim Iphonie. Dochodziła 2 w nocy. Jeny ale długo oglądaliśmy net film. No tak czas zawsze leci szybko w dobrym towarzystwie i kiedy dobrze się bawimy. No cóż…
- Dzięki chłopcy, było nam naprawdę miło spędzić za wami te kilka godzin, ale będziemy się już zbierać. – powiedziałam i spojrzała na Jade. Ta tylko pokiwała twierdząco głową .
 - Że co ? – zapytał Harry.
- Nigdzie was nie wypuścimy o tej godzinie.- powiedział Li.
- Ale mieszkamy zaraz obok- powiedziała Jade 
- No właśnie….- nie dokończyłam bo przerwał mi Louis.
- To nic. Zostańcie u nas na noc. Zróbcie nam tą przyjemność. – zrobił maślane oczka. Kurde trawił w nasz czuły punkt. A niech to szlag…
- No dobra…- nie chętnie się zgodziłyśmy.
-Ale mamy problem. – powiedziała Jade.
- Co się stało? – zapytał Mulat.
- Gdzie będziemy spać?
- Kate u mnie! – wykrzyknął Tomlinson, jakby od tego zależało nasze życie. \
- A Jade u mnie- wykrzyknął z zapałem Liam.
- To ustalone- zatarł ręce Nialler.  Zanim położyliśmy się spać. Postanowiliśmy trochę posprzątać, aby rano nie odwalać całej roboty.  W siódemkę wszystko szybko poszło. No dobra szóstkę, bo Horan cały czas wyżerał  resztki z lodówki chłopaków.  Haha och ten Niall. Za to go kocham.
Po kilku minutach wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi.  Od razu poszłam pod prysznic, następnie założyłam niestety sporo za dużą na siebie koszulkę Lou. Po chwili znalazłam się pod cieplutką kołdrą.
- Dobranoc- szepnął mi na ucho Louis, po czym objął mnie w tali.
- Dobranoc…- wyszeptałam po czym po bardzo wyczerpującym dniu odpłynęłam do krainy morfeusza…….


___________________________________________

 PRZEPRASZAM !!!!! ;-c
Po pierwsze rozdział miałam dodać wczoraj, ale wypadło mi nagle kilka rzeczy i nie dałam rady. ;-c
Wiem… rozdział jest beznadziejny,.,….. w ogóle mi się nie podoba. Kilka razy go poprawiałam i to była chyba najlepsza wersja mich wypocin.  Opinia należy do was.  Proszę zostawcie po sobie komentarz to bardzo motywuje do dalszego pisania i w tedy rozdziały będą się pojawiały częściej. Do następnego , buziaki wasza Kate 

środa, 1 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4

Obudził mnie budzik w telefonie. Z trudem odszukałam go w pościeli. Zegarek pokazywał 8 rano, a mi tak bardzo nie chciało się wstać.   Z trudem wstałam z mojego niezwykle wygodnego i ciepłego łóżka. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, zrobiłam makijaż, a włosy związałam w  kucyka.  Wychodząc z toalety, poszłam otworzyć balkon. Do pokoju wpadło orzeźwiające powietrze. Wzięłam do reki wcześniej przygotowane ubrania, czyli czerwone rurki, biała bluzka z przedłużanym tyłem,  bordowe convers’y i  kolorowa bransoletka.  I poszłam do łazienki.  Po ubraniu się, zeszłam na dół do kuchni, gdzie buszowała już moja przyjaciółka.
- Hej- powitałam się z nią.
- Heeey, robię nam śniadanie- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
Po upływie kilku minut, zajadałyśmy się posiłkiem przygotowanym, przez Jade.
Zaraz po nim, wyszłyśmy domu i udałyśmy się do samochodu.  Chwilę potem byłyśmy już na miejscu.  Od razu skierowałyśmy się do Sali w której wczoraj ćwiczyliśmy. Chłopców jeszcze nie było. Pewnie za chwilę dojdą.
- O dziewczyny, już jesteście.-  do Sali wszedł Martin. Chłopcy chwilkę się spóźnią.
-Aha- powiedziała Jade.
-  Możecie iść się przebrać. – powiedział  i poszedł do swojego gabinetu, pewnie załatwiać robotę papierkową.
 Zaraz poszłyśmy do przestrzennej przebieralni utrzymaną w ciepłych kolorach.  Zawsze na zajęciach, dzieliłyśmy ją z innymi tancerzami bądź tancerkami.  Przebrałam się w bordowe, spodnie dresowe, biały top, odsłaniający mój płaski brzuch, oraz moje vans’y w których przyszłam. Jade, była ubrana podobnie do mnie. Po 15 minutach  z powrotem wróciłyśmy do Sali. Dobrze że wzięłam ze sobą telefon, to będę miała zajęcie. Po chwili zabawy z telefonem , dostałam wiadomość.
Mama
Całkiem zapomniałam, że miałam do niej zadzwonić. Szybko przeczytałam sms-a i wybrałam jej numer. Odezwała się po trzech sygnałach.  Pytała jak zwykle, o to jak się czuję, czy wszystko dobrze, co u Jade oraz inne duperele, które uważała za niezwykle ważne. Z jednej strony cieszę się , że wyjechała do Polski, ponieważ miałam spokój,  byłam wolna od jej zasad. Ale bardzo za nią tęsknię no i oczywiście za tatą.  Brakuje mi jej nadopiekuńczości. Moją „ niezwykle ważną „ rozmowę z rodzicielką, przerwali mi chłopcy wchodzący właśnie na salę.  Szybko zakończyłam rozmowę, mówiąc że właśnie zaczynamy  pracę.  Przywitałam się z każdym z chłopaków.
- Mam nadzieję, że ćwiczyliście, bo Martin będzie nieźle wkurzony, jak dzisiaj wam nie pójdzie. – powiedziałam i zaśmiałam się z ich niezwykle poważnych min.
- Ja tam umiem tańczyć- powiedział Louis i poruszył zabawnie brwiami.
- Taaaaaak, a ja jestem świętym mikołajem- powiedział Harry.
Chłopcy zaczęli się przekomarzać jak małe dzieci. Ich kłótnie przerwał Martin wraz z menedżerami chłopaków.
- Już jesteście, dobrze. Zaczynamy. – powiedział i uśmiechnął się szeroko. – mam nadzieję, że ćwiczyliście chłopcy- dodał na co ci spojrzeli po sobie.
 Po chwili po pokoju, rozniosła się muzyka i głosy chłopców. Musze przyznać , że śpiewają nieziemsko. A Lou ohhhh najpiękniejszy głos na świecie. Znów przyłapałam się sama , na dłuższym przyglądaniu się szatynowi. Ależ on na mnie działa. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął szeroko. Ughhh, czy wy też czasem czujecie te przysłowiowe motylki w brzuchu ???? Nie ??? Bo ja tak. Niezwykłe uczucie.
-  Dobra a teraz z tańcem. Kate, Jade ?!!!- powiedział Martin, przez co powróciłam na ziemię słysząc swoje imię.
- Już- razem z przyjaciółkę wstałyśmy z podłogi i stanęłyśmy koło chłopców .Znów rozległa się muzyka.  Tańcząc czuję się jak ryba w wodzie. To mój żywioł.
- Kate, brawo słońce !  Jesteś niezwykła – pochwalił mnie Martin  i zaczął klaskać. Chłopcy szeroko się do mnie uśmiechali tak samo jak Jade.
- Mam nadzieję, ze jutro zatańczysz równie świetnie jak teraz. Poducz trochę Jade w domu- powiedział- Dobra koniec na dzisiaj, idźcie się przebrać.
Jak powiedział ta zrobiliśmy. Zaraz po przebraniu się, skierowałyśmy się do wyjścia. Jednaka przed samymi drzwiami ktoś chwycił mnie za ramię. Owym ktosiem okazał się Louis.
- Kate, możemy chwilkę porozmawiać, to zajmie tylko sekundkę. – powiedział. W jego oczach można było zobaczyć miliony tańczących iskierek.
- Jasne, Jade idź do samochodu, zaraz dojdę.- skierowałam swoją wypowiedź do przyjaciółki. Po chwili zniknęła ona z ciężkimi drzwiami.
- Hmmm?-
- Może miałabyś ochotę wybrać się dzisiaj ze mną na spacer do parku ? – zapytał na jednym wdechu.
- Z tobą?  Bardzo chętnie- odpowiedziałam na co wyraźnie odetchnął.
- To może przyjdę po ciebie o 20 ?-zapytał.
- Okey, mi to pasuję- uśmiechnęłam się szeroko. Już chciałam wychodzić, ale Lou ponownie zagrodził m i drogę.
- Chciałaś wyjść bez pożegnania? – wskazał na swój policzek. Od razu zaśmiałam się i dałam mu buziaka.
- Do zobaczenia – powiedział.
  Do zobaczenia – powiedziałam i skierowałam się do auta, w trym siedziała moja przyjaciółka.
- Już jestem- powiedziałam po czym odpaliłam silnik.
- I ????- zapytała,  uważnie mnie obserwując.
- Co i ?
- Co chciał Lou ?- zapytała moim zdaniem o wiele konkretniej.
- Dzisiaj idę z nim na spacer po parku. – uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl.
- Uuuuu, trzymam za was kciuki- zaśmiała się
- ohhh Jade, za to cię kocham- również zaczęłam się śmiać.
Po 15 minutach byłyśmy już w domu. Dochodziła 14, więc włączyłyśmy sobie jakiś film.  W ogóle nie mogłam się na nim skupić. Cały czas myślami byłam gdzie indziej. Może się domyślacie, wokół której osoby krążyły cały czas? Dobrze zgadliście. Louis nie może mi wyjść z głowy. Ale zrobił mi mętlik. Ohhhh, Kate, musisz myśleć trzeźwo. Z mojego dotychczasowego transu, wyrwał mnie dźwięk  przychodzącej widomości.
Od Lou.
Hej, nie mogę się doczekać naszego spotkania. Cieszę się, że się zgodziłaś. Xoxo
Ughhh  Lou, jeszcze bardziej mieszasz mi w głowie.  Help me !
Do Lou
Ja tak samo. Xoxo
Kliknęłam wyślij.  Dale próbowałam skupić moje myśli wokół czegoś innego. Udało się. Poszłam do kuchni. Zobaczyłam stos brudnych naczyń, które nawiasem mówiąc nie wiem skąd się tam znalazły.  Zabrałam się za zmywanie. Po skończonych porządkach wróciłam do salonu, gdzie słodko spała Jade. Chwyciłam  koc i przykryłam nim przyjaciółkę. Sama udałam  się do swojego pokoju.  Usiadłam na łóżku i włączyłam mojego błękitnego laptopa.  Postanowiłam  wejść n bardzo dobrze znany nam wszystkim portal społecznościowy jakim jest Twitter.  W sumie nie  było tam nic ciekawego, ale szczególnie moją uwagę przykuł tweet Lou
Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia ? Ja chyba zaczynam. ;-)
A co jeśli mówił o mnie ?  Może Jade ma rację ???!!! OMG , Kate, spokój wdech, wydech,  dobrze. Przecież równie dobrze mógł mówić o Jade, albo jeszcze innej dziewczynie. A ty robisz z igły widły. Ughhh,  mam mieszankę wybuchową w głowie.  Po chwili wyłączyłam urządzenia, ponieważ dochodziła już 19. Odłożyłam sprzęt na  ciemne dębowe biurko stojące w kacie pokoju.  Zerknęłam do szafy i poszukałam, jakiegoś  ubrania.
 Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, poprawiłam mój make-up, rozpuściła włosy. Założyłam,  czarne legginsy, cienką błękitną bluzkę i  fioletowe wysokie  convers’y.  Gotowa zeszłam na dół.  Jade jeszcze spała, więc starałam zachowywać się w miarę cicho.   Chwyciłam butelkę wody stojącą na blacie i duszkiem wypiłam całą zawartość.  Usłyszałam dzwonek do drzwi, Całe szczęście Jade spała jak zabita.  Napisałam jej szybo karteczkę, że wyszłam i nie wiem o której będę, po czym wyszłam z domu.
- Hej- powitałam szatyna buziakiem w policzek, na co szeroko się uśmiechnął i w jego oczach można było  zobaczyć tańczące iskierki.
- Hej, piękna – powiedział na co lekko się zarumieniłam i poczułam motylki w brzuchu. Ughhhh
- Idziemy ? – zapytałam chodź odpowiedź byłą oczywista.  Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę parku. Usiedliśmy na oparciu jednej z okolicznych ławek. Gadaliśmy o  błahych rzeczach.  Często wybuchaliśmy śmiechem na historie które się nam przytrafiły.  Czuła się naprawdę dobrze w jego towarzystwie.
Chłopak skończył opowiadać, jak to podpalił firankę w salonie, gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Znowu  to dziwne uczucie.  Trwaliśmy chwilę w ciszy.
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia ? – zapytał po chwili, z cieniem uśmiechu.
- Hmmmm chyba tak.- odpowiedziałam.
- Ja już wierzę. – powiedział i spojrzał na mnie. Przybliżył swoją twarz do mojej.  Spojrzałam głęboko w te hipnotyzujące błękitne tęczówki. Nagle  jego  wargi musnęły moje, trwając w delikatnym pocałunku.
Nagle jakby czas stanął. Byliśmy tylko my. Cudowne uczucie. Zakończyliśmy to z niechęcią. Za chwilkę, spojrzałam w jego tęczówki. Można było w nich zobaczyć  tańczące iskierki.
- Kate, może to za wcześnie…- zaczął się plątać. Chwyciłam jego rękę i splotłam nasze palce.  Na jego twarz wkroczył szeroki uśmiech i od razu poczuł się pewniej. – Kate, kocham cię. – powiedział i spojrzał w moje oczy.
- Lou, ja też cię kocham- powiedziałam i złączyłam nasze usta w kolejnym pocałunku.
-Dobrze jest to w końcu wydusić z siebie- zaśmiał się. – zimno ci ? – zapytał. Pewnie zauważył, że powoli zaczynam się trząść z zimna. Głupia ja zapomniałam wziąć bluzę,
- Dzięki, zapomniałam wziąć swoją. – powiedziałam i założyłam błękitną bluzę chłopaka.  Ten uśmiechnął się do mnie.
- Wracamy ?- zapytał.
- Możemy- odpowiedziałam.
Zaczęliśmy powoli iść w stronę domu. Lou splótł nasze ręce na co oboje się uśmiechnęliśmy. Droga powrotna zajęła nam mało czasu.  Stanęliśmy pod moim domem i nie chcieliśmy się rozstawać.
- Widzimy się jutro?- zapytałam.
- Taaak, ale dopiero jutro. – powiedział
- Wytrzymamy. – zaśmiałam się i delikatnie pocałowałam chłopaka w usta.
- Dobranoc – powiedziałam.- a twoja bluza. –  już chciałam ją ściągnąć, ale Louis mnie powstrzymał.
- Oddasz przy okazji- uśmiechnął się szeroko i jeszcze raz mnie pocałował. – dobranoc Kate.
Uśmiechnęłam się i poszłam do domu.
- Hej- powiedziała moja przyjaciółka jak weszłam do salonu.
- Całowałam się z Lou !- powiedział na co moja przyjaciółka głośno pisnęła.
-Ale super. Czyli jesteście razem ?!!!
- Taaaak- uśmiechnęłam się szeroko i się zaśmiałam.
- Musimy to oblać. – powiedziała Jade.
- Okey, ale jutro, jestem strasznie zmęczona- powiedziałam i pożegnałam się z współlokatorką.
Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam orzeźwiający prysznic i położyłam się spać.
Chwilkę poleżałam w łóżku kiedy dostałam sms-a. Szybko wyjęłam telefon z pościeli.
Od Lou.
Dobranoc,aniele . Xoxo
Uśmiechnęłam się szeroko.
Do Lou
Dobranoc, ;-) xoxo
Kliknęłam wyślij i natychmiast zasnęłam.


Kochani. 
Bardzo smuci mnie liczba komentarzy. najczęściej jest to jeden komentarz, góra dwa. proszę komentujcie.  jak nie widzę komentarzy pod postem to odechciewa mi się pisać. ;-( Jeszcze raz proszę o kmentowanie to bardzo motywuje do dalszego pisania. ;-)  Ale akcja się rozwinęła. Mam nadzieję, że wam się podoba. ;-D
Na Nowy Rok życzę, wam , dużo, dużo zdrowia, dobrych ocen, spoełnienia wszystkich marzeń  wygranej w totka. i wszystkiego co tam jeszcze zapragniecie. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, wszytko zależy od liczby komentarzy. Pozdrawiam Kate