Reszta dnia minęła mi równie
szybko jak się zaczęła. Zanim się obejrzałyśmy już szłyśmy szykować się na
imprezę. Poszłam do swojego pokoju gdzie
wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy moim ulubionym fiołkowym szamponem.
Później zrobiłam mocniejszy makijaż i wysuszyłam włosy, które postanowiłam
zostawić rozpuszczone. Następnie
założyłam moją nową sukienkę. Była to prosta krótka kremowa sukienka z kloszem od pasa, bez pleców. Do tego ubrałam
pasujące w tym samym kolorze szpilki na platformie. Kilka razy uważnie przejrzałam się w lustrze.
Muszę przyznać, że wyglądałam bardzo dobrze. Mam nadzieję, że zrobię dobre
wrażenia na tych wszystkich ludziach.
Po chwili włożyłam telefon do
mojej ulubionej kopertówki i wyszłam z pokoju.
Ponieważ miałam bardzo wysokie szpilki
ostrożnie zeszłam ze schodów po czym udałam się do salonu, gdzie czekała
na mnie Jade.
- I jak ?- zapytałam.
Dziewczyna natychmiast się odwróciła w moją stronę i wytrzeszczyła oczy.
- Wow ! Ale pięknie
wyglądasz. – powiedziała i podeszła do mnie.
- Dzięki. Ty też świetnie
wyglądasz.- powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- To idziemy ?- zapytała z
błyskiem w oku.
- Jasne.-
odpowiedziałam. Zamknęłyśmy drzwi na
klucz i ruszyłyśmy do willi chłopców. Zbliżając się do celu, coraz bardziej
dało się słyszeć grającą muzykę. Po
chwili już znalazłyśmy się na posesji . Zapukałyśmy, chodź oczywiste było, że
nikt nas nie usłyszy, więc nie czekając ani chwili dłużej weszłyśmy do środka. W środku było jeszcze głośniej niż na
zewnątrz. Wraz z moją przyjaciółką skierowałyśmy się do ogromnego salonu gdzie
przebywała większość gości. Spośród
tłumu tańczących spróbowałyśmy odnaleźć
naszych chłopców. Przeciskając się przez
imprezowiczów dostrzegłam siedzącego przy barze Harr’ego. Natychmiast do niego
podeszłam.
- Hej- powiedziałam i
ucałowałam chłopaka w policzek na powitanie.
- Hej- odpowiedział i
odwzajemnił mój gest.- ślicznie wyglądasz. – dodał.
- Dziękuję. – odpowiedziałam
z uśmiechem i usiadłam obok bruneta. – Gdzie reszta?
- Dobre pytanie- zaśmiał się,
a ja wraz z nim. – pewnie gdzieś w okolicy.
- O Kate!- wykrzyknął Niall,
aby przekrzyczeć grającą muzykę.
- Hej-przywitałam się z
blondynem i usiadłam na barowym krześle. Zamówiłam mojego ulubionego drinka,
którego już po chwili spożywałam. Cały czas zastanawiałam się gdzie podziewa
się reszta. W czasie mojej niezwykle
inteligentnej rozmowy z trochę pijanym Zaynem, ktoś objął mnie od tyłu. Owym
ktosiem okazał się nie kto inny jak mój
ukochany Tommo.
- Hej, pięknie wyglądasz.-
wyszeptał do mojego ucha, a mnie przeszły przyjemne dreszcze.
- Hej, dziękuję.-
odpowiedziałam i stanęłam twarzą w twarz z szatynem.
- Zatańczysz ?- zapytał.
- To chyba oczywiste.- oboje
się zaśmialiśmy. Natychmiast znaleźliśmy się pomiędzy tłumem tańczących
gości. Musze przyznać że świetnie się
bawiłam. Po jakimś czasie, nawet trudno
mi powiedzieć kiedy, bo straciłam rachubę czasu, włączyli wolną piosenkę. Od
razu znalazłam się w silnych ramionach Louis’a.
-Świetny z ciebie tancerz. –
powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- To chyba oczywiste. W końcu
miałem najlepszą nauczycielkę.- powiedział i puścił mi perskie oko. Cichutko
się zaśmiałam. Przetańczyliśmy razem,
sporo piosenek. W końcu moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, więc udaliśmy
się w kierunku prowizorycznego baru.
- O Li !- wykrzyknęłam widząc
bruneta. Natychmiast się z nim
przywitałam i złożyłam życzenia.
- I jak podoba wam się
impreza?- zapytał o dziwo trzeźwy jeszcze Harry.
- Super..- odpowiedziałam
popijając drinka na kolanach Tomlinsona.
- Świetnie. Tylko nie znamy
połowy ludzi tutaj zgromadzonych, ale jest cudownie.- zaśmiałyśmy się wraz z
Jade.
- To fajnie, że wam się
podoba. – dodał z uśmiechem Niall.
- Jaki kot?- zapytał z głupim
uśmieszkiem już całkowicie pijany Malik.
- Chodź stary. Trochę przesadziłeś.-
zaśmiał się Liam.- zaraz wracam.- powiedział do naszej grupki i oddalił się
wraz z mulatem. W tym czasie wszyscy
zamówiliśmy sobie kolejnego drinka. Musze przyznać, że chłopcy zamówili dobrego
barmana. Nigdy w życiu nie piłam tak
pysznych drinków…
*
Leniwie przeciągnęłam się
wydając ciche mruknięcie i otworzyłam oczy. Mój wzrok spoczął na śnieżno białym suficie,
ale nie na długo.
- Hej aniele. – wyszeptał mi
we włosy doskonale mi znany męski głos. Natychmiast obróciłam się na drugi bok
twarzą do szatyna .
- Hej- odpowiedziałam z
szerokim uśmiechem i musnęłam rozgrzany policzek chłopaka.
- Jak się spało?- zapytał po
chwili.
- Z tobą ? Cudownie. –
odpowiedziałam, na co ten się zaśmiał. – Która godzina ?- Szatyn sięgnął po
swój telefon.
- 14.20- odpowiedział
przeciągając się i ziewając. Leniwie podniosłam się do pozycji siedzącej, aby
po chwili stanąć na równe nogi. Zabrałam swoje ubrania z oparcia jednego z
foteli znajdujących się w pokoju i ruszyłam do łazienki. W kilka minut
wykonałam codzienne czynności, po czym ubrałam się w wczorajsze ubrania.
- Mogę ?- usłyszałam głos
Louis’a kiedy zdążyłam dopiero ubrać bieliznę.
- Jasne- odpowiedziałam.
- Uuu ale ładnie wyglądasz.-
powiedział z zadziornym uśmieszkiem delikatnie całując moją szyję. Przeszły
mnie przyjemne dreszcze a w moim brzuchu pojawiło się tysiące motyli. Cichutko
się zaśmiałam.
- Przyszedłem tylko po
koszulkę- odpowiedział przy okazji patrząc w lustro i układając sobie włosy. Ja w tym czasie założyłam resztę mojej
odzieży. Zabrałam z szafki nocnej
swojego iPhona i zeszłam schodami do kuchni.
Powolnym krokiem weszłam do pomieszczenia gdzie zastałam wszystkich
oprócz mojego ukochanego i Malika.
- Hej- powiedziałam z
uśmiechem, odpowiedziało mi zrozumiałe mruknięcie.
- Kac morderca ?- zapytałam
ze śmiechem.
- Yhymmm- przeciągnęła moja
przyjaciółka.
- A ty nie masz kaca?-
zapytał zdziwiony Harry.
- Nie- odpowiedziałam robiąc
sobie kawę.
- To dziwne, przecież wypiłaś
kilka mocniejszych drinków.- powiedział Loczek i spojrzał się na mnie
wyczekującą.
- Ma się tą mocna głowę.-
zaśmiałam się.
- Dokładnie.- dołączył się do
mnie Tomlinson, siadając przy stole i zajadając się kanapkami przygotowanymi
przez któregoś z domowników.
- A gdzie Malik?- zapytałam
odsuwając krzesło.
- O wilku mowa- zaśmiał się
Liam.
- Ughhhh ciszej.- wyszeptał z
skwaszoną miną.
- Nie trzeba było tyle pić. –
zaśmiał się Daddy.
- Tsaaa- odpowiedział i zażył
kilka tabletek przeciwbólowych.
- To jak z tym wyjazdem ?-
zapytał Nialler.
- Jutro o 11 wyruszamy.-
powiedział Payn, biorąc spory łyk kawy.
- Przepraszam – powiedziałam
wychodząc z kuchni i zabierając ze sobą dzwoniący telefon. Wyszłam na taras.
- Halo ?- powiedziałam do
mojego tymczasowego rozmówcy. Podeszłam do barierek i oparłam się o nie.
- Witaj Kate.- odpowiedział
mi męski głos.
- Przepraszam, ale z kim
rozmawiam ?- zapytałam zaskoczona. Skądś rozpoznawałam ten głos, ale nie mogłam
sobie przypomnieć skąd.
- Nie pamiętasz mnie?-
zaśmiał się. – Przecież to ja twój chłopak Michael.
Słysząc to moje serce nagle
zamarło. Nie, nie, nie to nie może być prawda !!! Błagam nie ! Nagle przestałam
mieć czucie w nogach.
- Czego chcesz ?- zapytałam
oschle. Starałam się włożyć w te słowa jak
najwięcej jadu.
- Ohhh kochanie, nic się nie
zmieniłaś- powiedział. Mimo iż go nie widziałam, mogłam przysiąc, że zaczął się
perfidnie uśmiechać.
- Daj mi spokój.! Mówiłam że
nie jesteśmy już razem. Nienawidzę cię!
- Ohhh skarbie nie denerwuj
się. Złość piękności szkodzi.- znów się zaśmiał. –a teraz słuchaj uważnie. W środę, chcę cię widzieć w parku koło
starego dębu o 21. Masz przyjść sama. Jak powiesz komukolwiek o naszym spotkaniu obiecuję ci , że już nigdy więcej nie
zobaczysz swojego kochasia. Zrozumiano ?!- przełknęłam ślinę, a w moich oczach stanęły słone łzy. Doskonale
wiedziałam do czego zdolny jest ten chłopak.
- Tak.- odpowiedziałam cicho
i pojedyncze łzy znalazły swoje ujście.
- Wyśmienicie. To do zobaczenia już niedługo słonko. –
powiedział i zakończył rozmowę.
Pewnie zapytacie jak się
teraz czułam ? Otóż ku mojemu ogromnemu zdziwieniu nie czułam nic, oprócz
ogromnego strachu. Jak o w ogóle zdobył mój numer?! Przecież się od niego
odizolowałam. Jakim cudem on powrócił ?!
- Kate ? o tutaj jesteś
wszyscy się zastanawiali gdzie jesteś.- zaśmiał się Lou podchodząc do mnie.
Odwróciłam się do niego i wymusiłam sztuczny wymuszony uśmiech. – Wszystko
dobrze?- zapytał z troską i objął mnie w talii.
- Tak- odpowiedziałam
niepewnie.
- To dobrze. Chodź, oglądamy
film.- powiedział i chwycił mnie za rękę po czym poszliśmy w kierunku domu.
Nie mogę nikomu powiedzieć. Jestem sama zupełnie sama,
bez niczyjego wsparcia. . Znowu. Historia zaczyna się powtarzać.
------------------------
Witajcie kochani.
przybyłam do was z nowym rozdziałem. Ogółem miał pojawić się dopiero za tydzień, ale wróciłam wcześniej więc o to jest. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Nie wiem kiedy pojaiw sie następny. wszystko zalezy od mojej weny i liczby komentarzy. prosze komentujcie przez to mam większą motywacje do pisania. Buziaczki Kate
Bardzo ciekawy rozdział, mam nadzieję że kolejny wyjdzie nie długo, a w wolnym czasie wpadnij do mnie na nowy rozdział http://holland-dylanowa.blogspot.com/2014/03/kolejny-dzien-kolejne-wyzwanie.html :P
OdpowiedzUsuń