- A więc ?!- powiedziała już zniecierpliwiona przyjaciółka.
- No mówię, że do domu podwiózł mnie Louis Tomilnson. - odpowiedziałam spokojnie.
- Ale jak to ? - zadała kolejne pytanie. - opowiedz wszystko od początku.
- Okey, okeyy- pokręciłam głową z dezaprobatą.
- Zrobiłam zakupy i byłam w połowie drogi kiedy złapałam gumę. Szukałam w aucie zapasowej opony, ale jej nie miałam. Po chwilii ktoś zaproponował mi pomoc i okazało się że to był on. - opowiedziałam.
- A skąd wiedziałaś że to był członek One Direction.?
- Przedstawił mi się, potem go skąś skojarzyłam i zapytałam czy to przypadkiem nie on.
- Ale miałaś fajnie.- powiedziała Jade.
- A wiesz co jest najlepsze ?
- Co ?
- To,że wszyscy mieszkają razem na naszej ulicy !
- Żartujesz ?!!!! Aaaaa - pisnęła przyjaciółka.
- Dobra, dosyć o chłopcach z One Direction, wysiadajmy, bo Martin na nas czeka. - powiedziałam, po czym wysiadłyśmy z auta.
Weszłyśmy do ogromnego budynku i od razu skierowałyśmy się do biura naszego przełożonego. Cichutko zapukałyśmy i weszłyśmy do środka. Za biurkiem siedział facet troszkę po trzydziestce , przytyty i bardzo czymś pochłonięty.
- Heyy- powiedziałyśmy równocześnie.
- Hey dziewczyny- odpowiedział i posłał nam ogromny uśmiech- siadajcie- wskazał na dwa krzesła na przeciwko jego.
- To co chciałeś nam powiedzieć ? - zapytałam.
- Mam wam coś bardzo ważnego do powiedzenia.- zaczął mówić.- otóż, jutro pewien boysbend zaczyna kręcić teledysk do jednej z swoich piosenek. Zdjęcia odbędą się tutaj. Będą nam potrzebne dwie tancerki.... a ponieważ jesteście najlepsze to .... zgłosiłem was do tego teledysku !- ostatnie wykrzyczał.
-Aaaaaaaaa !!!!- krzyknęłyśmy zachwycone.
- Widzę że się cieszycie. - powiedział i posał nam promienny uśmiech.
- I to jak. To o której mamy się stawić?- zapytała Jade.
- Jutro o 9.00, u nas w studiu.
- Okeyyy, a co to za boysbend?- zapytałam po chwili.
-Może kojarzycie One Direction? - zapytał Martin.
- OMG ! To będą oni ? - nie mogłam uwierzyć, że jeszce kiedyś się spotkamy.
- Tak. - odpowiedział.
- Jest !!! Wreście ich poznam- zaczęła krzyczeć w niebogłosy moja przyjaciółka.
- Dobra nie zatrzymuję was więcej- powiedział Martin.
- To do jutra i wielkie dzięki- powiedziałam wychodząc.
- Taka moja praca, do jutra ! - powiedział i zniknęłyśmy w korytarzu.
Po chwili byłyśmy już w drodze do domu. Jak weszłyśmy do naszej " willi" robiło się już późno sięc postanowiłyśmy już się położyć, aby mieć siłę na jutrzejsze spotkanie z chłopcami. Wzięłam gorącą kąpiel i natychmiast zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik. Z niechęcią otworzyłam powieki. Dochodziła 6.00. Zerwałam się na równe nogi i w piżamie pobiegłam obudzić, moją przyjaciółkę.
- Wstawaj ! spóźnimy się do studia,a trzeba się jakoś ubrać!- zaczęłam krzyczeć i machać rękami.
Jade od razu zerwała się na równe nogi pobiegła do swojej łazienki. Ja zrobiłam dokładnie to samo. Dzisiaj wykonałam lekki makijaż , a włosy zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam brzoskwiniowe ,spodnie a do tego białą, prawie przezroczystą bluzkę. Juz gotowa zeszłam na dół. Jade zdążyła zarobić śniadanie. Po zjedzonym posiłku wyszłyśmy z domu. Całą drogę przegadałyśmy, oczywiście na temat chłopców. Zastanawiałam się czy Louis będzie mnie Jeszce pamiętał. To się okaże. Wysiadłyśmy z auta i od razu skierowałyśmy się do wejścia, budynku. Prosto skierowałyśmy się do gabinetu Martina.
- O dziewczyny, dobrze że już jesteście. To Paul i Andy menadżerowie chłopaków. - przedstawił nas sobie- panowie to Kate i Jade nasze najlepsze i najładniejsze tancerki. - podaliśmy sobie dłonie. - już kończymy omawiać ostatnie kwestie naszego kontraktu. Pójdźcie na salę numer 2, tam czekają na was chłopcy. My za chwilkę dojdziemy. - Podziękowałyśmy i skierowałyśmy się do odpowiedniej sali. Otworzyłyśmy drzwi i ujrzałyśmy pięciu chłopaków biegających po sali.
- Heyy- powiedziałam cicho, ale ci najwyraźniej mnie usłyszeli.
- Heeeeej - odpowiedzieli i podeszli się przedstawić, widział że Jade była wniebowzięta.
Ja z resztą też. Wszyscy się ze mną przywitali oprócz jednej osoby. Pewnie się domyślacie o kogo chodzi. Zauważyłam, że przyglądał mi się z bananem na twarzy. W końcu podszedł do mnie , gdy chłopcy zawzięcie opowiadali o czymś mojej przyjaciółce.
- Hey, miło ciebie znowu widzieć Kate. - powiedział i posłał mi szeroki uśmiech.
- Hej mi ciebie również- odpowiedziałam.
- Nie wiedziałem że jesteś tancerką.
- Nie zdążyliśmy się jeszcze tak dobrze poznać. - odpowiedziałam.
-Ale teraz będziemy mieli dużo czasu żeby to nadrobić. - powiedział Lou.
- Taaaaak, bardzo dużo czasu. - uśmiechnęłam się na samą myśl.
- Dobra mam nadzieję że się już poznaliście i możemy zaczynać- powiedział Martin wchodząc na salę.
Teraz się dopiero zacznie zabawa.....
Przepraszam że takm długo nie dodawałam ale miałam problemy zdrowotne. Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba. Smuci mnie liczba komentarzy pod poprzednim postem. Chciałabym , aby każdy kto to czyta zostawił komentarz chodćby z jedna literką, żebym wiedział ile osób to czyta. Każdy komentarz zajmnie ci chwilkę a to brdzo motywuję. Następny rozdział pojawi się na pewno za tydzień. Pozdrawiam Kate
Świetny rozdział. ;-)
OdpowiedzUsuńNie lubie czekania na rozdziały, ale mam nadzieje, że będzie warto:) póki co strasznie podoba mi sie twoje opowiadanie :)
OdpowiedzUsuń