- Hej- powitałam się z nią.
- Heeey, robię nam śniadanie- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szeroko.
Po upływie kilku minut, zajadałyśmy się posiłkiem przygotowanym, przez Jade.
Zaraz po nim, wyszłyśmy domu i udałyśmy się do samochodu. Chwilę potem byłyśmy już na miejscu. Od razu skierowałyśmy się do Sali w której wczoraj ćwiczyliśmy. Chłopców jeszcze nie było. Pewnie za chwilę dojdą.
- O dziewczyny, już jesteście.- do Sali wszedł Martin. Chłopcy chwilkę się spóźnią.
-Aha- powiedziała Jade.
- Możecie iść się przebrać. – powiedział i poszedł do swojego gabinetu, pewnie załatwiać robotę papierkową.
Zaraz poszłyśmy do przestrzennej przebieralni utrzymaną w ciepłych kolorach. Zawsze na zajęciach, dzieliłyśmy ją z innymi tancerzami bądź tancerkami. Przebrałam się w bordowe, spodnie dresowe, biały top, odsłaniający mój płaski brzuch, oraz moje vans’y w których przyszłam. Jade, była ubrana podobnie do mnie. Po 15 minutach z powrotem wróciłyśmy do Sali. Dobrze że wzięłam ze sobą telefon, to będę miała zajęcie. Po chwili zabawy z telefonem , dostałam wiadomość.
Mama
Całkiem zapomniałam, że miałam do niej zadzwonić. Szybko przeczytałam sms-a i wybrałam jej numer. Odezwała się po trzech sygnałach. Pytała jak zwykle, o to jak się czuję, czy wszystko dobrze, co u Jade oraz inne duperele, które uważała za niezwykle ważne. Z jednej strony cieszę się , że wyjechała do Polski, ponieważ miałam spokój, byłam wolna od jej zasad. Ale bardzo za nią tęsknię no i oczywiście za tatą. Brakuje mi jej nadopiekuńczości. Moją „ niezwykle ważną „ rozmowę z rodzicielką, przerwali mi chłopcy wchodzący właśnie na salę. Szybko zakończyłam rozmowę, mówiąc że właśnie zaczynamy pracę. Przywitałam się z każdym z chłopaków.
- Mam nadzieję, że ćwiczyliście, bo Martin będzie nieźle wkurzony, jak dzisiaj wam nie pójdzie. – powiedziałam i zaśmiałam się z ich niezwykle poważnych min.
- Ja tam umiem tańczyć- powiedział Louis i poruszył zabawnie brwiami.
- Taaaaaak, a ja jestem świętym mikołajem- powiedział Harry.
Chłopcy zaczęli się przekomarzać jak małe dzieci. Ich kłótnie przerwał Martin wraz z menedżerami chłopaków.
- Już jesteście, dobrze. Zaczynamy. – powiedział i uśmiechnął się szeroko. – mam nadzieję, że ćwiczyliście chłopcy- dodał na co ci spojrzeli po sobie.
Po chwili po pokoju, rozniosła się muzyka i głosy chłopców. Musze przyznać , że śpiewają nieziemsko. A Lou ohhhh najpiękniejszy głos na świecie. Znów przyłapałam się sama , na dłuższym przyglądaniu się szatynowi. Ależ on na mnie działa. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął szeroko. Ughhh, czy wy też czasem czujecie te przysłowiowe motylki w brzuchu ???? Nie ??? Bo ja tak. Niezwykłe uczucie.
- Dobra a teraz z tańcem. Kate, Jade ?!!!- powiedział Martin, przez co powróciłam na ziemię słysząc swoje imię.
- Już- razem z przyjaciółkę wstałyśmy z podłogi i stanęłyśmy koło chłopców .Znów rozległa się muzyka. Tańcząc czuję się jak ryba w wodzie. To mój żywioł.
- Kate, brawo słońce ! Jesteś niezwykła – pochwalił mnie Martin i zaczął klaskać. Chłopcy szeroko się do mnie uśmiechali tak samo jak Jade.
- Mam nadzieję, ze jutro zatańczysz równie świetnie jak teraz. Poducz trochę Jade w domu- powiedział- Dobra koniec na dzisiaj, idźcie się przebrać.
Jak powiedział ta zrobiliśmy. Zaraz po przebraniu się, skierowałyśmy się do wyjścia. Jednaka przed samymi drzwiami ktoś chwycił mnie za ramię. Owym ktosiem okazał się Louis.
- Kate, możemy chwilkę porozmawiać, to zajmie tylko sekundkę. – powiedział. W jego oczach można było zobaczyć miliony tańczących iskierek.
- Jasne, Jade idź do samochodu, zaraz dojdę.- skierowałam swoją wypowiedź do przyjaciółki. Po chwili zniknęła ona z ciężkimi drzwiami.
- Hmmm?-
- Może miałabyś ochotę wybrać się dzisiaj ze mną na spacer do parku ? – zapytał na jednym wdechu.
- Z tobą? Bardzo chętnie- odpowiedziałam na co wyraźnie odetchnął.
- To może przyjdę po ciebie o 20 ?-zapytał.
- Okey, mi to pasuję- uśmiechnęłam się szeroko. Już chciałam wychodzić, ale Lou ponownie zagrodził m i drogę.
- Chciałaś wyjść bez pożegnania? – wskazał na swój policzek. Od razu zaśmiałam się i dałam mu buziaka.
- Do zobaczenia – powiedział.
Do zobaczenia – powiedziałam i skierowałam się do auta, w trym siedziała moja przyjaciółka.
- Już jestem- powiedziałam po czym odpaliłam silnik.
- I ????- zapytała, uważnie mnie obserwując.
- Co i ?
- Co chciał Lou ?- zapytała moim zdaniem o wiele konkretniej.
- Dzisiaj idę z nim na spacer po parku. – uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl.
- Uuuuu, trzymam za was kciuki- zaśmiała się
- ohhh Jade, za to cię kocham- również zaczęłam się śmiać.
Po 15 minutach byłyśmy już w domu. Dochodziła 14, więc włączyłyśmy sobie jakiś film. W ogóle nie mogłam się na nim skupić. Cały czas myślami byłam gdzie indziej. Może się domyślacie, wokół której osoby krążyły cały czas? Dobrze zgadliście. Louis nie może mi wyjść z głowy. Ale zrobił mi mętlik. Ohhhh, Kate, musisz myśleć trzeźwo. Z mojego dotychczasowego transu, wyrwał mnie dźwięk przychodzącej widomości.
Od Lou.
Hej, nie mogę się doczekać naszego spotkania. Cieszę się, że się zgodziłaś. Xoxo
Ughhh Lou, jeszcze bardziej mieszasz mi w głowie. Help me !
Do Lou
Ja tak samo. Xoxo
Kliknęłam wyślij. Dale próbowałam skupić moje myśli wokół czegoś innego. Udało się. Poszłam do kuchni. Zobaczyłam stos brudnych naczyń, które nawiasem mówiąc nie wiem skąd się tam znalazły. Zabrałam się za zmywanie. Po skończonych porządkach wróciłam do salonu, gdzie słodko spała Jade. Chwyciłam koc i przykryłam nim przyjaciółkę. Sama udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i włączyłam mojego błękitnego laptopa. Postanowiłam wejść n bardzo dobrze znany nam wszystkim portal społecznościowy jakim jest Twitter. W sumie nie było tam nic ciekawego, ale szczególnie moją uwagę przykuł tweet Lou
Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia ? Ja chyba zaczynam. ;-)
A co jeśli mówił o mnie ? Może Jade ma rację ???!!! OMG , Kate, spokój wdech, wydech, dobrze. Przecież równie dobrze mógł mówić o Jade, albo jeszcze innej dziewczynie. A ty robisz z igły widły. Ughhh, mam mieszankę wybuchową w głowie. Po chwili wyłączyłam urządzenia, ponieważ dochodziła już 19. Odłożyłam sprzęt na ciemne dębowe biurko stojące w kacie pokoju. Zerknęłam do szafy i poszukałam, jakiegoś ubrania.
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, poprawiłam mój make-up, rozpuściła włosy. Założyłam, czarne legginsy, cienką błękitną bluzkę i fioletowe wysokie convers’y. Gotowa zeszłam na dół. Jade jeszcze spała, więc starałam zachowywać się w miarę cicho. Chwyciłam butelkę wody stojącą na blacie i duszkiem wypiłam całą zawartość. Usłyszałam dzwonek do drzwi, Całe szczęście Jade spała jak zabita. Napisałam jej szybo karteczkę, że wyszłam i nie wiem o której będę, po czym wyszłam z domu.
- Hej- powitałam szatyna buziakiem w policzek, na co szeroko się uśmiechnął i w jego oczach można było zobaczyć tańczące iskierki.
- Hej, piękna – powiedział na co lekko się zarumieniłam i poczułam motylki w brzuchu. Ughhhh
- Idziemy ? – zapytałam chodź odpowiedź byłą oczywista. Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę parku. Usiedliśmy na oparciu jednej z okolicznych ławek. Gadaliśmy o błahych rzeczach. Często wybuchaliśmy śmiechem na historie które się nam przytrafiły. Czuła się naprawdę dobrze w jego towarzystwie.
Chłopak skończył opowiadać, jak to podpalił firankę w salonie, gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Znowu to dziwne uczucie. Trwaliśmy chwilę w ciszy.
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia ? – zapytał po chwili, z cieniem uśmiechu.
- Hmmmm chyba tak.- odpowiedziałam.
- Ja już wierzę. – powiedział i spojrzał na mnie. Przybliżył swoją twarz do mojej. Spojrzałam głęboko w te hipnotyzujące błękitne tęczówki. Nagle jego wargi musnęły moje, trwając w delikatnym pocałunku.
Nagle jakby czas stanął. Byliśmy tylko my. Cudowne uczucie. Zakończyliśmy to z niechęcią. Za chwilkę, spojrzałam w jego tęczówki. Można było w nich zobaczyć tańczące iskierki.
- Kate, może to za wcześnie…- zaczął się plątać. Chwyciłam jego rękę i splotłam nasze palce. Na jego twarz wkroczył szeroki uśmiech i od razu poczuł się pewniej. – Kate, kocham cię. – powiedział i spojrzał w moje oczy.
- Lou, ja też cię kocham- powiedziałam i złączyłam nasze usta w kolejnym pocałunku.
-Dobrze jest to w końcu wydusić z siebie- zaśmiał się. – zimno ci ? – zapytał. Pewnie zauważył, że powoli zaczynam się trząść z zimna. Głupia ja zapomniałam wziąć bluzę,
- Dzięki, zapomniałam wziąć swoją. – powiedziałam i założyłam błękitną bluzę chłopaka. Ten uśmiechnął się do mnie.
- Wracamy ?- zapytał.
- Możemy- odpowiedziałam.
Zaczęliśmy powoli iść w stronę domu. Lou splótł nasze ręce na co oboje się uśmiechnęliśmy. Droga powrotna zajęła nam mało czasu. Stanęliśmy pod moim domem i nie chcieliśmy się rozstawać.
- Widzimy się jutro?- zapytałam.
- Taaak, ale dopiero jutro. – powiedział
- Wytrzymamy. – zaśmiałam się i delikatnie pocałowałam chłopaka w usta.
- Dobranoc – powiedziałam.- a twoja bluza. – już chciałam ją ściągnąć, ale Louis mnie powstrzymał.
- Oddasz przy okazji- uśmiechnął się szeroko i jeszcze raz mnie pocałował. – dobranoc Kate.
Uśmiechnęłam się i poszłam do domu.
- Hej- powiedziała moja przyjaciółka jak weszłam do salonu.
- Całowałam się z Lou !- powiedział na co moja przyjaciółka głośno pisnęła.
-Ale super. Czyli jesteście razem ?!!!
- Taaaak- uśmiechnęłam się szeroko i się zaśmiałam.
- Musimy to oblać. – powiedziała Jade.
- Okey, ale jutro, jestem strasznie zmęczona- powiedziałam i pożegnałam się z współlokatorką.
Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam orzeźwiający prysznic i położyłam się spać.
Chwilkę poleżałam w łóżku kiedy dostałam sms-a. Szybko wyjęłam telefon z pościeli.
Od Lou.
Dobranoc,aniele . Xoxo
Uśmiechnęłam się szeroko.
Do Lou
Dobranoc, ;-) xoxo
Kliknęłam wyślij i natychmiast zasnęłam.
Kochani.
Bardzo smuci mnie liczba komentarzy. najczęściej jest to jeden komentarz, góra dwa. proszę komentujcie. jak nie widzę komentarzy pod postem to odechciewa mi się pisać. ;-( Jeszcze raz proszę o kmentowanie to bardzo motywuje do dalszego pisania. ;-) Ale akcja się rozwinęła. Mam nadzieję, że wam się podoba. ;-D
Na Nowy Rok życzę, wam , dużo, dużo zdrowia, dobrych ocen, spoełnienia wszystkich marzeń wygranej w totka. i wszystkiego co tam jeszcze zapragniecie. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, wszytko zależy od liczby komentarzy. Pozdrawiam Kate
Rozdział bardzo mi się spodobał. W końcu Kate i Louis są razem. Jak sweet. ;-) Mam nadzieję, że jak najszybciej dodasz kolejny rozdział, bo zacznam umierać z ciekawości. Haha ;-)
OdpowiedzUsuńNareszcie! Przepiękny rozdział, życzę miłego dnia i weny do dalszego pisania. Zapraszam do mnie :) Kiedy pojawi się kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńdziękuję za miłe słowa. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. ;-) następny rozdział już mam napisany tylko musze go przepisać na laptopa i poprawić drobne błędy. Postaram się go wstawić jutro, jeżeli jednak coś mi wypadnie to w poniedziałek. Buziaki Kate
UsuńBardzo dziękuję za miłe słowa. To naprawdę motywuje do dalszego pisania.
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę, że się tobie podoba. ;-)
Rozdział świetny, przepiękny <3 ale jednak wydaje mi się że troszke zbyt szybko oni się związali bo dopiero co poznali się. oczywiście jest to tylko moje zdanie, nie obraź się :* kofam to opowiadanie
OdpowiedzUsuń