piątek, 14 lutego 2014

ROZDZIAŁ 8

- Lou, zaczekasz w samochodzie, musze jeszcze iść na chwilkę? – zapytałam chłopaka.
- Jasne- musnął moje usta  i poszedł do auta. Ja w tym czasie cofnęłam się do biura mojego szefa. Stanęłam pod drzwiami i po chwili niepewnie zapukałam.
-Proszę….- usłyszałam i zniknęłam za sosnowymi drzwiami……

- Już jestem. Coś się stało, że chciałeś mnie widzieć ? – zapytałam i usiadłam po drugiej stronie biurka na brązowym skórzanym fotelu.  Spojrzał na mnie uważnie- Mam się bać ?- zaśmiałam się, a Martin wraz ze mną.
- Nie.. nie musisz. Chciałem z tobą porozmawiać. – powiedział spokojnie.
 - Uffff- odetchnęłam z ulgą, już myślałam, że coś się stało.
- Ty i  ten… ymmm coś chyba na L…- zaczął się drapać po głowie.
- Louis.- podpowiedziałam z uśmiechem.
-  Miałem to na końcu języka.- zaśmiał się.- to wy jesteście razem ?- zapytał i spojrzał na mnie uważnie.
- Taaak- odpowiedziałam.
- Kate, nie chcę żebyś coś sobie pomyślała, ale znam wielu takich jak on, i nie chcę, żebyś potem cierpiała. – powiedział z wyczuwalną troską w głosie.
- Martin, nie martw się. Jestem dużą dziewczynką. Poradzę sobie. Po za tym Lou jest inny. – powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Mam  nadzieję, że masz rację.- oboje się zaśmialiśmy.- To życzę szczęścia. – dodał z uśmiechem, po czym wstał i mocno mnie uściskał.
- A już myślałam, że chcesz mnie zwolnić, czy coś – powiedziałam.
- Nie mógłbym zwolnić  najlepszej tancerki w moim studiu.- powiedział po czym szeroko się do mnie uśmiechnął. – a może chciałabyś poprowadzić własne zajęcia ?
- Hmmm ? Całkiem kusząca propozycja. Jeszcze o tym pomyślę i później dam ci odpowiedź. – powiedziałam.
- Dobra, nie zatrzymuję cię dłużej, bo twój chłopak, zapewne na  ciebie czeka . – zaśmiał się i odprowadził mnie do drzwi.
- Byee dobranoc. – pożegnałam mężczyznę i skierowałam się do wyjścia z budynku.  Przekraczając drzwi wyjściowe uderzył mnie ciepły podmuch wiatru.  Z daleka zobaczyłam szatyna opierającego się o maskę samochodu i patrzącego w przestrzeń. Postanowiłam zakraść się od tyłu do chłopaka.   Cichutko zbliżyłam się do samochodu.
- Co taki przystojny chłopak robi tutaj sam ?- zapytałam, z uśmiechem wymalowanym na twarzy.  Tommo natychmiast się odwrócił w moja stronę i natychmiast z uśmiechem przybliżył się do mnie i objął w pasie.
- Czeka na swoją piękną dziewczynę- powiedział po czym musnął moje usta. Od razu pogłębiłam pocałunek, co chłopakowi bardzo się spodobało.
- Wracajmy, jestem strasznie zmęczona. – jęknęłam po czym równocześnie wsiedliśmy do samochodu.  Po chwili już byliśmy w drodze do domu.  
- Coś, się stało, że Martin chciał z tobą rozmawiać ? – zapytał po chwili ciszy.
- Nie, chciał tylko o cos zapytać. – powiedziałam. – A i zaproponował mi prowadzenie własnych zajęć.!
- To super ! Zgodziłaś się no nie ?- zapytał z uśmiechem.
- Powiedziałam, że pomyślę i w najbliższym czasie mu powiem/ Ale chyba się zgodzę. Będę miała większą pensję. Po za tym kocham tańczyć- zaśmiałam się, a Lou wraz ze mną.  Po kilku minutach, które bardzo szybko mi minęły byliśmy już pod moim domem.
- Nie chcę się z tobą rozstawać.- jęknął Tommo.
- Ja też nie…- zarobiłam smutną minkę. – Hmmm… a może zostaniesz na noc ? – zapytałam z entuzjazmem.
- Dobry pomysł. A Jade nie będzie zła ?- zapytał z obawą.
- Jasne, że nie- odpowiedziałam po czym wzięłam swoją torbę i wyszłam z samochodu.   A Lou wraz ze mną,.
Skierowaliśmy się do domu, w którym jeszcze paliło się światło. Jade, pewnie nie może spać.  Otworzyłam drzwi kluczem i weszliśmy do przestronnego przedsionka.  Zaraz potem skierowałam się do salonu.   Na kanapie siedziała  panna Swan, wraz z jej nowym chłopakiem. 
- Heeej- powiedziałam do naszych gołąbeczków.
- Hej- odpowiedzieli.
- Co oglądacie?- zapytał Lou i usiadł obok nich na fotelu.
- Zmierzch. – odpowiedziała moja przyjaciółka.
- Uuu uwielbiam Edwarda. – uśmiechnął się szeroko  i spojrzał na telewizor. Ja w tym czasie postanowiłam zrobić nam coś do picia. Wybór stanął na najzwyklejszą rzecz na świecie czyli  owocową herbatę. Wstawiłam czajnik na gazie i usiadłam na blacie czekając, aż woda się zagotuję.  Po niezwykle długim wyczekiwaniu, zalałam herbatę wrzątkiem i na tacy zaniosłam do salonu.
- Mam herbatę.- powiedziałam i usiadłam na kolanach Louis’a.
- Jak zajęcia ? – zapytała moja współlokatorka.
- Świetnie- odpowiedziałam. – Martin zaproponował mi własne zajęcia.
- Serio ? !- zapytała zaszokowana.
- Tak, też nie mogłam w to uwierzyć. – powiedziałam.
- To gratulacje. – powiedział Payn’e  i posłał mi szeroki uśmiech.
- Dzięki- krótko odpowiedziałam i bardziej skupiłam się na filmie. W sumie  przesiedzieliśmy tam do 3 nad ranem. Potem wzięłam krótki prysznic i wraz z Lou położyliśmy się spać.

                                                                               *
Obudził mnie deszcz dudniący o szyby. Leniwie otworzyłam oczy. Budzik wskazywał równo 12. To mi się pospało.  Odwróciłam się na drugi bok, gdzie myślałam że zastanę słodko śpiącego szatyna, ale myliłam się.  Postanowiłam nie leżeć dłużej w łóżku, więc poszłam do łazienki. Wykonałam rutynowe czynności takiej jak prysznic, umycie zębów, oraz delikatny  makijaż.  Włosy zostawiłam rozpuszczone. Później stanęłam przed otwarta szafą i chyba z pół godziny wybierałam strój na dzisiaj .  Mój wybór padł na  granatowe rurki, kremowy długi sweter przez głowę i bordowe skórzane martens’y. Ubrana wraz z telefonem zeszłam na dół skąd dochodził nieziemski zapach. Ujrzałam  moją przyjaciółkę nad kuchenką.  Cichutko się zaśmiałam, ponieważ gotująca Jade, to naprawdę nie codzienność.
- Hej- przywitałam się z nią i nalałam soku pomarańczowego do szklanki.
- Hej- odpowiedziała z uśmiechem.
- Wiesz może gdzie jest Lou ? – zapytałam po chwili ciszy między nami, którą co jakiś czas przerywały smażące się naleśniki.
-  chłopcy musieli jechać do studia. – odpowiedziała i zaczęła nakładać  śniadanie na wyciągnięte wcześniej  duże białe talerze. Po chwili już zajadałyśmy się posiłkiem.
- Ummm ale pyszne. Musisz częściej gotować.- zaśmiałam się a moja współlokatorka wraz ze mną. 
-  Chyba sobie żartujesz. – powiedziała.
- Czemu, przecież to jest pyszne.
- Rozważę twoją propozycję.- odpowiedziała poważnym tonem, ale po chwili się zaśmiała.
- Co dzisiaj robimy ?- zapytałam zabierając brudne talerze do kuchni po czym włożyłam je do zmywarki.
- Nie wiem. Chłopcy za  pół  godziny kończą pracę, to możemy do nich pójść. Co ty na to ?- zaproponowała.
- Dobry pomysł. – powiedziałam. Spakowałam najważniejsze rzeczy do torebki, założyłam  bordowy płaszczyk i wyszłyśmy z domu.   Na dworze było strasznie. Mówiłam wam jak bardzo nienawidzę deszczu ? Nie ? Ups widać musiałam pominąć ten fakt.  Ale już się przyzwyczaiłam ponieważ tutaj to praktycznie codzienność . Rzadko kiedy jest słonecznie.  Spacerkiem omijając kałuże ruszyłyśmy w kierunku centrum. Minęło może z 10 minut kiedy znalazłyśmy się pod ogromnym piętrowy budynkiem, gdzie chłopcy mieli próby, Postanowiłyśmy  nie moknąć dłużej na dworze dlatego weszłyśmy do środka. Podeszłyśmy do recepcjonistki.
- Dzień dobry. Przepraszam w której Sali odbywa się próba One Direction ? – zapytałam.
- Przykro mi, ale nie możemy udzielić tego typu informacji fankom.
- Pani nas źle zrozumiała. My nie jesteśmy fankami- powiedziała spokojnie Jade.
- A kim panie są.  – zapytała kobieta po czterdziestce.
- Dziewczynami chłopaków. – odpowiedziała panna Swan.
- Przykro mi ale nie kojarzę pań.  A może podacie nazwisko ?
- Kate Black i Jade Swan. – odpowiedziałam . Recepcjonista wyciągnęła kilka kartek uważnie przejrzała dość długą listę.
- Przykro mi nie ma pań na liście. – odpowiedziała po chwili.
- A chłopcy nic pani nie powiedzieli ? – zapytałam z nadzieją.  Kobieta pokiwała przecząco głową.  Trudno. Już zmierzałyśmy w kierunku wyjścia kiedy usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Kate ? czekaj!
Stanęłam i odwróciłam głowę. Ujrzałam biegnącego w moją stronę Tomlinsona z wymalowanym szerokim uśmiechem na twarzy.  Ale ten uśmiech jest zaraźliwy.
- Hej- przywitał się z Jade  buziakiem w policzek. Na mnie czekało specjalne powitanie. Hahahah
-Chodźcie, próba się troszkę przedłużyła. – powiedział i chwycił mnie za dłoń. 
- Przecież mówiłem pani że przyjdzie tu moja dziewczyna i jej przyjaciółka. – powiedział z wyrzutem do kobiety siedzącej za  tamtejszą ladą.
- Przepraszam, ale byłam pewna, że to fanki. – odpowiedziała i spojrzała na nas wrogo. Chyba nie przypadłyśmy jej do gustu.
- Proszę zapisać je na listę. – odpowiedział oschło  Tommo po czym odwróciliśmy się na pięcie i szliśmy przez długi  błękitny korytarz…….


--------------------------------------------------------
Hej kochani !
Przybyłam do was z nowym rozdziałem.  Mi osobiście nie za bardzo się podoba, ale obiecałam coś wstawić, więc dotrzymam obietnicy. Mam nadzieję,że nie jest aż taki masakryczny i następny będzie  lepszy.  następny rozdział planuję wstawić w sobotę lub niedzielę za tydzień. Już zaczęłam pisać rozdział ale jakoś nie mam do niego ostatecznego pomysłu. Wiem, że na razie nic się nie dzieje i jest tak sweet i w ogóle, ale obiecuję, że juz za chwilkę akcja się rozkręci. ;-)  Dziękuję, za miłe komentarze szczególnie od mojej stałej czytelniczki ( tak to ty  Dylanowa :) to bardzo mnie motywuję. ;-D
Dobrze juz was nie zanudzam i do następnego. ;-) buziaczki Kate 

P.S Jak minęły wam Walentynki ?????!!! ;-D

2 komentarze:

  1. Super! Gdyby było na świecie więcej ludzi, którzy piszą tak dobrze jak ty!


    Zapraszam do mnie!
    http://madaleneforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny czekam na nn. ;-)

    OdpowiedzUsuń