- Lou, zaczekasz w samochodzie, musze jeszcze iść na
chwilkę? – zapytałam chłopaka.
- Jasne- musnął moje usta i poszedł do auta. Ja w tym czasie cofnęłam
się do biura mojego szefa. Stanęłam pod drzwiami i po chwili niepewnie
zapukałam.
-Proszę….- usłyszałam i zniknęłam za sosnowymi
drzwiami……
- Już jestem. Coś się stało,
że chciałeś mnie widzieć ? – zapytałam i usiadłam po drugiej stronie biurka na
brązowym skórzanym fotelu. Spojrzał na
mnie uważnie- Mam się bać ?- zaśmiałam się, a Martin wraz ze mną.
- Nie.. nie musisz. Chciałem
z tobą porozmawiać. – powiedział spokojnie.
- Uffff- odetchnęłam z ulgą, już myślałam, że
coś się stało.
- Ty i ten… ymmm coś chyba na L…- zaczął się drapać
po głowie.
- Louis.- podpowiedziałam z
uśmiechem.
- Miałem to na końcu języka.- zaśmiał się.- to
wy jesteście razem ?- zapytał i spojrzał na mnie uważnie.
- Taaak- odpowiedziałam.
- Kate, nie chcę żebyś coś
sobie pomyślała, ale znam wielu takich jak on, i nie chcę, żebyś potem
cierpiała. – powiedział z wyczuwalną troską w głosie.
- Martin, nie martw się.
Jestem dużą dziewczynką. Poradzę sobie. Po za tym Lou jest inny. – powiedziałam
i uśmiechnęłam się szeroko.
- Mam nadzieję, że masz rację.- oboje się
zaśmialiśmy.- To życzę szczęścia. – dodał z uśmiechem, po czym wstał i mocno
mnie uściskał.
- A już myślałam, że chcesz
mnie zwolnić, czy coś – powiedziałam.
- Nie mógłbym zwolnić najlepszej tancerki w moim studiu.-
powiedział po czym szeroko się do mnie uśmiechnął. – a może chciałabyś
poprowadzić własne zajęcia ?
- Hmmm ? Całkiem kusząca
propozycja. Jeszcze o tym pomyślę i później dam ci odpowiedź. – powiedziałam.
- Dobra, nie zatrzymuję cię
dłużej, bo twój chłopak, zapewne na
ciebie czeka . – zaśmiał się i odprowadził mnie do drzwi.
- Byee dobranoc. – pożegnałam
mężczyznę i skierowałam się do wyjścia z budynku. Przekraczając drzwi wyjściowe uderzył mnie
ciepły podmuch wiatru. Z daleka
zobaczyłam szatyna opierającego się o maskę samochodu i patrzącego w
przestrzeń. Postanowiłam zakraść się od tyłu do chłopaka. Cichutko zbliżyłam się do samochodu.
- Co taki przystojny chłopak
robi tutaj sam ?- zapytałam, z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Tommo natychmiast się odwrócił w moja stronę i
natychmiast z uśmiechem przybliżył się do mnie i objął w pasie.
- Czeka na swoją piękną
dziewczynę- powiedział po czym musnął moje usta. Od razu pogłębiłam pocałunek,
co chłopakowi bardzo się spodobało.
- Wracajmy, jestem strasznie
zmęczona. – jęknęłam po czym równocześnie wsiedliśmy do samochodu. Po chwili już byliśmy w drodze do domu.
- Coś, się stało, że Martin
chciał z tobą rozmawiać ? – zapytał po chwili ciszy.
- Nie, chciał tylko o cos
zapytać. – powiedziałam. – A i zaproponował mi prowadzenie własnych zajęć.!
- To super ! Zgodziłaś się no
nie ?- zapytał z uśmiechem.
- Powiedziałam, że pomyślę i
w najbliższym czasie mu powiem/ Ale chyba się zgodzę. Będę miała większą
pensję. Po za tym kocham tańczyć- zaśmiałam się, a Lou wraz ze mną. Po kilku minutach, które bardzo szybko mi
minęły byliśmy już pod moim domem.
- Nie chcę się z tobą
rozstawać.- jęknął Tommo.
- Ja też nie…- zarobiłam
smutną minkę. – Hmmm… a może zostaniesz na noc ? – zapytałam z entuzjazmem.
- Dobry pomysł. A Jade nie
będzie zła ?- zapytał z obawą.
- Jasne, że nie-
odpowiedziałam po czym wzięłam swoją torbę i wyszłam z samochodu. A Lou
wraz ze mną,.
Skierowaliśmy się do domu, w
którym jeszcze paliło się światło. Jade, pewnie nie może spać. Otworzyłam drzwi kluczem i weszliśmy do
przestronnego przedsionka. Zaraz potem
skierowałam się do salonu. Na kanapie
siedziała panna Swan, wraz z jej nowym
chłopakiem.
- Heeej- powiedziałam do
naszych gołąbeczków.
- Hej- odpowiedzieli.
- Co oglądacie?- zapytał Lou
i usiadł obok nich na fotelu.
- Zmierzch. – odpowiedziała
moja przyjaciółka.
- Uuu uwielbiam Edwarda. –
uśmiechnął się szeroko i spojrzał na
telewizor. Ja w tym czasie postanowiłam zrobić nam coś do picia. Wybór stanął
na najzwyklejszą rzecz na świecie czyli
owocową herbatę. Wstawiłam czajnik na gazie i usiadłam na blacie
czekając, aż woda się zagotuję. Po
niezwykle długim wyczekiwaniu, zalałam herbatę wrzątkiem i na tacy zaniosłam do
salonu.
- Mam herbatę.- powiedziałam
i usiadłam na kolanach Louis’a.
- Jak zajęcia ? – zapytała
moja współlokatorka.
- Świetnie- odpowiedziałam. –
Martin zaproponował mi własne zajęcia.
- Serio ? !- zapytała
zaszokowana.
- Tak, też nie mogłam w to
uwierzyć. – powiedziałam.
- To gratulacje. – powiedział
Payn’e i posłał mi szeroki uśmiech.
- Dzięki- krótko
odpowiedziałam i bardziej skupiłam się na filmie. W sumie przesiedzieliśmy tam do 3 nad ranem. Potem
wzięłam krótki prysznic i wraz z Lou położyliśmy się spać.
*
Obudził mnie deszcz dudniący
o szyby. Leniwie otworzyłam oczy. Budzik wskazywał równo 12. To mi się
pospało. Odwróciłam się na drugi bok,
gdzie myślałam że zastanę słodko śpiącego szatyna, ale myliłam się. Postanowiłam nie leżeć dłużej w łóżku, więc
poszłam do łazienki. Wykonałam rutynowe czynności takiej jak prysznic, umycie
zębów, oraz delikatny makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Później
stanęłam przed otwarta szafą i chyba z pół godziny wybierałam strój na dzisiaj
. Mój wybór padł na granatowe rurki, kremowy długi sweter przez
głowę i bordowe skórzane martens’y. Ubrana wraz z telefonem zeszłam na dół skąd
dochodził nieziemski zapach. Ujrzałam
moją przyjaciółkę nad kuchenką.
Cichutko się zaśmiałam, ponieważ gotująca Jade, to naprawdę nie
codzienność.
- Hej- przywitałam się z nią
i nalałam soku pomarańczowego do szklanki.
- Hej- odpowiedziała z
uśmiechem.
- Wiesz może gdzie jest Lou ?
– zapytałam po chwili ciszy między nami, którą co jakiś czas przerywały smażące
się naleśniki.
- chłopcy musieli jechać do studia. –
odpowiedziała i zaczęła nakładać
śniadanie na wyciągnięte wcześniej
duże białe talerze. Po chwili już zajadałyśmy się posiłkiem.
- Ummm ale pyszne. Musisz
częściej gotować.- zaśmiałam się a moja współlokatorka wraz ze mną.
- Chyba sobie żartujesz. – powiedziała.
- Czemu, przecież to jest pyszne.
- Rozważę twoją propozycję.-
odpowiedziała poważnym tonem, ale po chwili się zaśmiała.
- Co dzisiaj robimy ?-
zapytałam zabierając brudne talerze do kuchni po czym włożyłam je do zmywarki.
- Nie wiem. Chłopcy za pół
godziny kończą pracę, to możemy do nich pójść. Co ty na to ?-
zaproponowała.
- Dobry pomysł. –
powiedziałam. Spakowałam najważniejsze rzeczy do torebki, założyłam bordowy płaszczyk i wyszłyśmy z domu. Na dworze było strasznie. Mówiłam wam jak
bardzo nienawidzę deszczu ? Nie ? Ups widać musiałam pominąć ten fakt. Ale już się przyzwyczaiłam ponieważ tutaj to
praktycznie codzienność . Rzadko kiedy jest słonecznie. Spacerkiem omijając kałuże ruszyłyśmy w
kierunku centrum. Minęło może z 10 minut kiedy znalazłyśmy się pod ogromnym
piętrowy budynkiem, gdzie chłopcy mieli próby, Postanowiłyśmy nie moknąć dłużej na dworze dlatego weszłyśmy
do środka. Podeszłyśmy do recepcjonistki.
- Dzień dobry. Przepraszam w
której Sali odbywa się próba One Direction ? – zapytałam.
- Przykro mi, ale nie możemy
udzielić tego typu informacji fankom.
- Pani nas źle zrozumiała. My
nie jesteśmy fankami- powiedziała spokojnie Jade.
- A kim panie są. – zapytała kobieta po czterdziestce.
- Dziewczynami chłopaków. –
odpowiedziała panna Swan.
- Przykro mi ale nie kojarzę
pań. A może podacie nazwisko ?
- Kate Black i Jade Swan. –
odpowiedziałam . Recepcjonista wyciągnęła kilka kartek uważnie przejrzała dość długą
listę.
- Przykro mi nie ma pań na
liście. – odpowiedziała po chwili.
- A chłopcy nic pani nie powiedzieli
? – zapytałam z nadzieją. Kobieta
pokiwała przecząco głową. Trudno. Już
zmierzałyśmy w kierunku wyjścia kiedy usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Kate ? czekaj!
Stanęłam i odwróciłam głowę.
Ujrzałam biegnącego w moją stronę Tomlinsona z wymalowanym szerokim uśmiechem
na twarzy. Ale ten uśmiech jest
zaraźliwy.
- Hej- przywitał się z
Jade buziakiem w policzek. Na mnie
czekało specjalne powitanie. Hahahah
-Chodźcie, próba się troszkę
przedłużyła. – powiedział i chwycił mnie za dłoń.
- Przecież mówiłem pani że
przyjdzie tu moja dziewczyna i jej przyjaciółka. – powiedział z wyrzutem do
kobiety siedzącej za tamtejszą ladą.
- Przepraszam, ale byłam
pewna, że to fanki. – odpowiedziała i spojrzała na nas wrogo. Chyba nie
przypadłyśmy jej do gustu.
- Proszę zapisać je na listę. – odpowiedział oschło Tommo po czym odwróciliśmy się na pięcie i szliśmy przez długi błękitny korytarz…….
- Proszę zapisać je na listę. – odpowiedział oschło Tommo po czym odwróciliśmy się na pięcie i szliśmy przez długi błękitny korytarz…….
--------------------------------------------------------
Hej kochani !
Przybyłam do was z nowym rozdziałem. Mi osobiście nie za bardzo się podoba, ale obiecałam coś wstawić, więc dotrzymam obietnicy. Mam nadzieję,że nie jest aż taki masakryczny i następny będzie lepszy. następny rozdział planuję wstawić w sobotę lub niedzielę za tydzień. Już zaczęłam pisać rozdział ale jakoś nie mam do niego ostatecznego pomysłu. Wiem, że na razie nic się nie dzieje i jest tak sweet i w ogóle, ale obiecuję, że juz za chwilkę akcja się rozkręci. ;-) Dziękuję, za miłe komentarze szczególnie od mojej stałej czytelniczki ( tak to ty Dylanowa :) to bardzo mnie motywuję. ;-D
Dobrze juz was nie zanudzam i do następnego. ;-) buziaczki Kate
P.S Jak minęły wam Walentynki ?????!!! ;-D
Super! Gdyby było na świecie więcej ludzi, którzy piszą tak dobrze jak ty!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie!
http://madaleneforever.blogspot.com/
Cudny czekam na nn. ;-)
OdpowiedzUsuń